Kominki z płaszczem wodnym

„Kotłownia w salonie” to hasło, które bardzo często pojawia się w dyskusji na temat sensu użycia kominków z płaszczem wodnym. Najczęściej jako argument ze strony przeciwników takich urządzeń… I ja ten argument rozumiem.

Drewno jest bardzo wdzięcznym paliwem do ogrzewania. Produkuje mało popiołu i jest bardzo tanie. Sprzątanie zasobnika na popiół w takim kominku nie musi odbywać bardzo często. Z drugiej strony drewno jest materiałem o stosunkowo niskiej gęstości energii — trzeba go więc spalać (objętościowo) całkiem dużo. A więc całkiem dużo trzeba go do salonu przynosić. Czytałem historie o ludziach, którzy drewno wwozili do salonu taczką przez drzwi balkonowe!

Żeby było jasne: nie jestem przeciwnikiem ogrzewania kominkiem. Ale uważam że okłamuje sam siebie ten, kto sądzi, że będzie rekreacyjnie rozpalać 2× dziennie w kominku przez kilka kolejnych sezonów grzewczych. Już po pierwszym sezonie wyjdzie mu to bokiem. 😉

Kominek z płaszczem wodnym a przepisy

W polskich przepisach poruszone są dwie istotne kwestie dotyczące kominków z płaszczem wodnym.

Po pierwsze, kominki z płaszczem wodnym, jako kotły na paliwo stałe, bezwzględnie muszą być montowane w instalacjach otwartych centralnego ogrzewania. Gdzieś w obiegu musi znaleźć się otwarte naczynie wzbiorcze, które zabezpieczy instalację przed wzrostem objętości krążącej w niej wody. Kominka nie wolno podłączać do instalacji zamkniętej, zabezpieczonej tylko przeponowym naczyniem wzbiorczym. Zabrania tego §133.7. rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz.U. z 2003 r. Nr 33, poz. 270, z późn. zm.). Cytuję (wytłuszczenie moje):

Zabrania się stosowania kotła na paliwo stałe do zasilania instalacji ogrzewczej wodnej systemu za­mkniętego, wyposażonej w przeponowe naczynie wzbiorcze, z wyjątkiem kotła na paliwo stałe o mocy nominalnej do 300 kW, wyposażonego w urządzenia do odprowadzania nadmiaru ciepła.

Wyjątek, o którym mowa w przepisie, spełniają kominki z tzw. wężownicą schładzającą. Taka wężownica służy do schłodzenia wody krążącej w instalacji grzewczej gdy osiągnie ona zbyt wysoką temperaturę. Gdy przekroczy ona, przykładowo, 97°C, automatyczny zawór wpuści do wężownicy zimną wodę z wodociągu, która odbierze część ciepła od wody z instalacji i zabezpieczy ją przed wrzeniem i gwałtownym wzrostem objętości. Takie urządzenie ma za zadanie zabezpieczyć instalację grzewczą przed sytuacjami, gdy brak prądu zatrzyma pracę pompy obiegowej centralnego ogrzewania. Niestety, nie zabezpieczy jej przed jednoczesnym brakiem prądu i wody…

Problem ten ma znaczenie wtedy, gdy w jednej instalacji grzewczej chcemy połączyć kominek z płaszczem i nowoczesny kocioł, na przykład gazowy kondensacyjny. Kocioł kondensacyjny do poprawnej pracy wymaga instalacji zamkniętej, z przeponowym naczyniem wzbiorczym. Aby do takiej instalacji podłączyć kominek, konieczne jest kupienie wkładu z wężownicą schładzającą. Albo wykonanie małej, otwartej instalacji wodnej, z własną pompką i naczyniem wzbiorczym (wtedy już otwartym) i podłączenie kominka za pośrednictwem wymiennika ciepła.

Po drugie, kominki z płaszczem wodnym i kominki w ogóle, nie powinny być jedynym źródłem ciepła w domu. Mówi o tym §132.1. tego samego rozporządzenia. Dokładnie przepis brzmi tak:

Budynek, który ze względu na swoje przeznaczenie wymaga ogrzewania, powinien być wyposażony w instalację ogrzewczą lub inne urządzenia ogrzewcze, niebędące piecami, trzonami kuchennymi lub kominkami.

W mojej opinii taki przepis jest wyłącznie sugestią, do której jednak warto się zastosować. Ze względu na małą wygodę obsługi takiego kominka nie polecałbym go ani na jedyne, ani na podstawowe źródło ciepła dla domu jednorodzinnego!

Kominki wodne jako podstawowe źródła ciepła

Aby efektywnie wykorzystać kominek z płaszczem wodnym i przy tym nie popsuć sobie frajdy z rozpalania w nim, warto skorzystać z dużego zasobnika (bufora) ciepła. Zasobnik ten ma postać olbrzymiego termosu, mieszczącego co najmniej kilkaset litrów wody. Najlepiej, by miał tak ze 3 m³!

Bufor stanowić będzie miejsce, w którym zgromadzimy ciepło wytworzone w kominku, pod postacią gorącej wody. Najpierw rozpalimy kominek intensywnie (wtedy dobrze pracuje, w pełni spalając załadowane drewno), na co najmniej kilka lub kilkanaście godzin (zależnie od mocy kominka i pojemności zasobnika ciepła). W tym czasie ogrzewamy wodę w buforze nawet do 95°C. Z bufora woda trafia do grzejników lub ogrzewania podłogowego.

Odpowiednio duży bufor może zmagazynować ciepło nawet na kilka dni. Przykładowo, w buforze o pojemności 3 000 litrów, przy zastosowaniu ogrzewania podłogowego, można zmieścić niemal 200 kWh ciepła. Taka ilość ciepła wystarczy na ogrzanie zbudowanego dziś domu o powierzchni 100 m² (niezbyt dobrze ocieplonego) przez prawie 2 dni w największe mrozy. Niestety, by taką ilość ciepła władować do bufora, w kominku trzeba palić przed dobre 10 godzin (i to przy kominku o mocy 20 kW, a więc wcale niemałym).

Problemem w takiej sytuacji będzie jednak duża ilość ciepła dostarczana do salonu. Zawsze przez szybę i obudowę pewna ilość ciepła tam trafi, co w przypadku domu bardzo energooszczędnego, albo zbudowanego w lekkiej technologii, może oznaczać przegrzewanie wnętrza.

Osobiście uważam, że tylko w nielicznych przypadkach kominek powinien być podstawowym źródłem ciepła dla ogrzewania domu.

Kominek z płaszczem jako źródło awaryjne lub uzupełniające

W niektórych przypadkach w domu warto zamontować awaryjne lub uzupełniające źródło ciepła. Moim zdaniem jest to absolutnie niezbędne w momencie, gdy dom ma być ogrzewany prądem — bez względu na to, czy pompą ciepła, grzejnikami akumulacyjnymi, czy czymkolwiek innym. Ryzyko długotrwałego wyłączenia prądu w naszych warunkach jest, niestety, spore.

Użytkownicy powietrznych pomp ciepła (powietrze-woda lub powietrze-powietrze) często zaś dobierają ich moc tak, by wystarczała dla ogrzania domu do temperatury powiedzmy -15°C na dworze. To pozwala nieco oszczędzić na instalacji pompy (mniejsza pompa, mniejszy koszt), ale zmusza do stosowania dodatkowego źródła ciepła przy największych mrozach. Często jest to grzałka elektryczna.

W każdym tego typu przypadku odradzam stosowanie kominka z płaszczem. Znacznie taniej można postawić w salonie kominek powietrzny, może nawet z obudową akumulacyjną (która umożliwia lepsze wykorzystanie ciepła, które oddawane jest do pomieszczeń dłużej). Jeśli kominek ma być eksploatowany tylko kilka razy w roku, nie ma sensu podłączać go do centralnego ogrzewania.

A jeśli już koniecznie musi to być kominek wodny, to może zamiast tego lepiej skorzystać z wolno stojącego pieca z płaszczem wodnym?

Kolejne strony artykułu: [ 1 ] [ 2 ]

Opublikował 16.10.2012 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami , , ,

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting