Co zrobić z piecem kaflowym?

Jeden z Czytelników pozostawił ostatnio tu na blogu taki komentarz:

A jak to jest z piecami kaflowymi, opłaca się je zostawiać opalane węgle czy jednak przerabianie na elektryczne ma dodatkowe plusy finansowe poza komfortem?

Komentarza nie opublikowałem po części dlatego, że autor podpisał się w sposób niezgodny z polityką komentarzy tu na blogu. Przede wszystkim zależało mi jednak na tym, by stworzyć osobny artykuł na ten temat.

Zacznijmy od tego, że ludziom zdaje się, że piece kaflowe są fajne. Mam wrażenie, że wynika to po prostu z miłych wspomnień dawnych czasów, gdy domy były ogrzewane właśnie w ten sposób. Piec kaflowy, w którym raz napalono, trzymał ciepło przez długi czas, dzięki sporej masie akumulacyjnej.

To oczywiście nie oznacza, że takie źródło ciepła pozbawione było wad. Do każdego pieca należało przynieść opał, wybrać z niego popiół, załadować i rozpalić. Nie było możliwości precyzyjnej regulacji temperatury w pomieszczeniu, ani momentu jej dawkowania. Więc gdy w piecu napalono zbyt intensywnie, w pokoju było zbyt ciepło. Sam piec nagrzewał się powoli, więc i powoli zaczynał oddawać ciepło po uruchomieniu.

Fajnie, że można było rozpalać w piecach kaflowych w domu raz dziennie. Ale czyż nie lepiej zamiast 10 pieców kaflowych mieć 1 kocioł centralnego ogrzewania z zasobnikiem, który ładuje się i czyści raz na kilka dni? Centralne ogrzewanie z grzejnikami można łatwo włączyć i wyłączyć, można łatwo dawkować ciepło i regulować temperaturę za pomocą termostatów grzejnikowych. Przy ogrzewaniu podłogowym problem jest trochę większy (bo i grzejna podłoga ma większą bezwładność, więc wolniej się ogrzewa), ale i jednocześnie nieco mniej dotkliwy (dzięki samoregulacji i sterowaniu pogodowemu).

Czy warto zmodernizować piec kaflowy?

Z całą pewnością przebudowa pieca kaflowego w celu zamontowania w nim grzałek nie przyniesie żadnych oszczędności. Przepraszam, zagalopowałem się trochę — z całą pewnością pozwoli oszczędzić czas, ale pieniędzy — już nie. Zamiast ładować palenisko i rozpalać ogień będzie wystarczyło w piecu włączyć grzałkę. Konstrukcja pieca i duża masa akumulacyjna pozwolą na wytwarzanie ciepła w czasie taniej, nocnej strefy taryfowej. To jednak jest i tak dużo droższe od ogrzewania na węgiel. Jeśli ktoś nie wierzy, zapraszam do obejrzenia tego artykułu

Znacznie lepszym sposobem korzystania z ciepła kupowanego nocą są piece akumulacyjne, zwłaszcza te z rozładowaniem dynamicznym, które są znacznie lepiej sterowalne.

A co zrobić z piecem kaflowym? Gdybym miał taki piec w domu, pewnie bym go rozebrał i sprzedał, albo przebudował na kominek w najlżejszej, nieakumulacyjnej wersji. I to tylko po to, by mieć awaryjne źródło ciepła dla domu. Bo nie wyobrażam sobie ogrzewać dom wyłącznie urządzeniem, w którym codziennie trzeba rozpalać.

Na to jestem już zbyt leniwy.

Opublikował 15.04.2014 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting