Ogrzewanie dla małego domu

Dziś kolejny wpis, w którym odpowiadam na pytanie czytelnika podklejone poniżej.

Zaczynam budowę domu o powierzchni 87 m², czekając aż mrozy puszczą staram się wybrać optymalne ogrzewanie, ale im dalej w las, tym więcej drzew. Chciałbym zainstalować system wentylacji z rekuperatorem, ma być też kominek, czyli do tego chyba zwykłe rozprowadzenie ciepła, solarne podgrzewanie wody, no i ogrzewanie podstawowe. Skłaniam się ku olejowemu, bo wygodne (gazu u nas nie ma), no ale może elektryczne, podłogowe. Ale wtedy woda też na prąd. Z tego wszystkiego robi się wielki chaos. A może tylko olej, bo jak dojdzie rekuperacja to kominek też trzeba uszczelnić. I tak w kółko. A miało być rozsądnie i w miarę tanio, czyli rozsądna i nie za droga inwestycja w ogrzewanie i małe koszty ogrzewania. Już nie wiem co z czym połączyć, żeby miało ręce i nogi. Prosiłbym o wskazówki, bo już nie daję rady, a na stronach są omawiane pojedyncze systemy, a jeśli kompleksowo to przy domach o powierzchni powyżej 150 m², czyli dwa razy większej od mojego domku i z tego nijak nie mogę wykalkulować co będzie odpowiednie dla mnie.

Czytelnik podesłał mi również rzuty wszystkich poziomów w domu, przekrój pionowy i podstawowe informacje na temat projektu (o wdzięcznej nazwie „Jaworzynka”). Z tych informacji wynika, że domek wcale nie jest tak mały, jak przedstawił to czytelnik — bo do tych 87 m² powierzchni mieszkalnej należy dodać jeszcze 36 m² pomieszczeń gospodarczych i piwnicy.

Kompleksowe podejście do ogrzewania

Czytelnik słusznie zauważył, że przy wybieraniu sposobu ogrzewania domu, trzeba zagadnienie rozpatrywać kompleksowo. Nie da się wybrać najlepszego źródła ciepła czy urządzenia do ogrzania domu, bez spojrzenia na:

  • izolację cieplną domu, jego położenie względem stron świata, i ostatecznie i jego zapotrzebowanie na ciepło,
  • dostępne lokalnie paliwa do ogrzewania,
  • zastosowany (lub planowany do zastosowania) system wentylacji.

Bo na koszty ogrzewania składają się:

  • najistotniejszy – koszt energii kupowanej pod postacią paliwa (węgiel, gaz ziemny, olej opałowy, drewno) lub nośnika ciepła (gorąca woda z miejskiej sieci ciepłowniczej),
  • koszt inwestycyjny, wynikający z zakupu urządzenia (kotła, pieców) i instalacji niezbędnych do jego działania urządzeń (komin, pompa obiegowa, grzejniki, ogrzewanie podłogowe, zbiornik paliwa, pomieszczenie kotłowni, automatyka, czujniki i sterowniki, podłączenie do gazociągu, i tak dalej).

Jak widać, sama różnica w cenie nośnika energii nie jest wystarczająca, by odrzucić lub zaakceptować konkretne rozwiązanie. Przykładowo, jeśli porównujemy ogrzewanie elektryczne (piece akumulacyjne) z kotłem węglowym, cena nośnika energii jest mocno na korzyść kotła węglowego. Z drugiej strony, kocioł węglowy wymaga wymurowania komina i przeznaczenia osobnego pomieszczenia na kotłownię i skład paliwa. Te koszty mogą być znaczące, rzędu kilku tysięcy PLN za komin i kolejnych kilku tysięcy za pomieszczenie kotłowni.

Od czego zacząć?

Jestem zdecydowanym zwolennikiem budowania domów bardzo energooszczędnych i ogrzewania ich później czymkolwiek. Nie byle czym, ale tym, na co akurat będziemy mieli ochotę. Jeśli dom będzie zużywać niewiele energii, to koszt jego ogrzania będzie do przeżycia bez względu na to, czy będzie ogrzewany prądem czy węglem, czy olejem opałowym. Potem ewentualne zmiany cen nośników energii nie będą specjalnie dokuczliwe.

Sugeruję pójście w tym kierunku, bo zmiany cen nośników energii naprawdę trudno jest przewidzieć. Kto nie wierzy, niech sobie przypomni, o ile podrożał ostatnio prąd na naszych rachunkach, a o ile podrożał węgiel, zwłaszcza ekogroszek.

Wentylację mechaniczną w domu mieć moim zdaniem warto. Nie tylko dlatego, że umożliwia zastosowanie rekuperatora i odzysk ciepła, a zatem pozwala na zmniejszenie strat ciepła przez wentylację. Dalsze ograniczenie strat jest możliwe dzięki użyciu gruntowego wymiennika ciepła, który latem pozwala również troszkę schłodzić wnętrze domu — praktycznie za darmo, w porównaniu do klimatyzatora. Wentylacja mechaniczna to jednak nie tylko same oszczędności, ale też większy komfort — działa ona niezależnie od pogody, i pory roku. I można regulować jej wydajność, zwiększając ją na przykład na czas odwiedzin palących gości. Oprócz tego likwiduje ona niedające się kontrolować zimne przeciągi i nawiewanie powietrza przez szczeliny czy nawiewniki w oknach.

Wentylacja mechaniczna to oczywiście koszt zakupu centrali wentylacyjnej i jej montażu, oraz rozprowadzenia przewodów wentylacyjnych. W zamian można jednak zrezygnować z murowania kominów wentylacyjnych — w przypadku czytelnika to dwa kominy wentylacyjne — oraz zakupu okien z nawiewnikami.

Wentylacja mechaniczna, jak słusznie zauważył czytelnik, oznacza konieczność doprowadzenia powietrza do kominka. Tym się akurat nie ma co przejmować. Na etapie budowy domu nie jest to w ogóle kłopotliwe. A oprócz tego, że umożliwia działanie kominka przy włączonej wentylacji mechanicznej, to jeszcze zmniejsza straty ciepła powodowane przez nawiewanie do salonu zimnego powietrza z zewnątrz.

Ogrzewanie tanie inwestycyjnie i w eksploatacji

Tu muszę czytelnika zmartwić, że praktycznie nie ma systemu grzewczego, który byłby zarówno tani w eksploatacji, jak i tani w zakupie i instalacji. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to kominek z dystrybucją gorącego powietrza, ale  to źródło ciepła ma całą masę różnych wad. Jak choćby zrobienie kotłowni w salonie… Kominek też, zgodnie z przepisami, nie powinien być jedynym źródłem ciepła dla domu!

Cóż więc począć?

Ja w sytuacji czytelnika postąpiłbym tak:

  • zrezygnowałbym z kominów wentylacyjnych,
  • kupiłbym centralę wentylacyjną z rekuperatorem, z porządnym przeciwprądowym wymiennikiem,
  • przygotowałbym podejście pod gruntowy wymiennik ciepła,
  • doprowadziłbym powietrze z zewnątrz dla kominka,
  • zainstalowałbym kominek z płaszczem wodnym, o mocy grzewczej większej, niż szczytowe zapotrzebowanie domu na ciepło, nawet dwukrotnie,
  • kupiłbym duży(!), nawet tysiąclitrowy lub większy zasobnik ciepła, który podłączyłbym do kominka,
  • rozprowadził ciepło po domu za pomocą instalacji ogrzewania podłogowego,
  • do zasobnika podłączyłbym również jakieś bezobsługowe źródło ciepła, na przykład wspomniany kocioł olejowy albo węglowy z podajnikiem.

Zobacz także

Opublikował 10.02.2010 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami , , , ,

4 komentarze do artykułu “Ogrzewanie dla małego domu”

  1. Dziękuję za zajęcie się problemem. Pytanie. Czy kominek z płaszczem i kocioł nie dublują się trochę? Jeśli salon ma być salonem, a nie kotłownią to do kominka, jeśli już, to jakieś minimalne rozprowadzenie ciepła (cięcie kosztów). Podłogówka z kotłem. Może elektryczny ? Na pewno tani w zakupie, no i po roku można przeanalizować na spokojnie jeszcze raz opcję kotła na np. ekogroszek, pellet itp. Rekuperator? Nikt jeszcze słowem nie powiedział coś przeciw niemu. Zostaje. GWC. Piękna sprawa, ale znowu wydatek ok. 7-10 tys. Często na forach pada argument, że to czy tamto się za parę lat zwróci. Ale większość budujących własne domki, mimo szczerych chęci, musi zrezygnować z tych lepszych i przeważnie drogich rozwiązań, bo ich w tym momencie po prostu nie stać i wcale tu nie chodzi o oszczędzanie tylko o realia.
    Pozdrawiam

  2. @roby: masz rację, że czasem trzeba z droższych rozwiązań zrezygnować. Żeby jednak nie zrobić sobie krzywdy, trzeba pozostawić możliwość wprowadzenia tych rozwiązań w przyszłości.

    Sensu instalacji rekuperatora chyba nikt nie podważa, bo nie tylko daje on oszczędności, ale też zwiększa komfort — bo unika się zimnego nawiewu powietrza do pokoi, a wentylacja mechaniczna działa też latem. Gruntowy wymiennik ciepła też ma sens, latem troszkę schładza (ale klimatyzacji nie zastąpi, niestety), zimą dalej zmniejsza straty ciepła i zabezpiecza rekuperator przed zamarzaniem. Dlatego warto wyprowadzić czerpnię wentylacji przez ściany piwnicy i przeprowadzić ją pod ziemią choćby na metr od domu. Wtedy zawsze za kilka lat można znowu rozkopać ogródek i zrobić GWC.

    Kominek z płaszczem i kocioł się dublują, rzeczywiście. I takie jest moje założenie. Pozwoli Ci ono z jednej strony ogrzewać dom tanio (kominkiem) a z drugiej strony bezobsługowo (kotłem na droższe paliwo).

    Rozprowadzenie ciepła przez dystrybucję gorącego powietrza rzeczywiście jest tanie, ale jak każde ogrzewanie powietrzne jest mniej komfortowe od ogrzewania podłogowego. No i trzeba wtedy palić w kominku na okrągło, zastosowanie ogrzewania wodnego i bufora ciepła pod postacią dużego zasobnika zwalnia Cię z tego obowiązku.

    Zamiast kotła elektrycznego po prostu wsadź do zasobnika grzałkę o odpowiedniej mocy. Będzie taniej i pozwoli korzystać z dobrodziejstw taryfy nocnej. Jeśli będziesz miał naprawdę dobrze ocieplony dom, może to spokojnie wystarczyć do jego ogrzania.

    Najdroższym elementem tego systemu, gdybyś wszystko chciał kupić, byłby właśnie bufor ciepła. Dlatego polecam Ci zapoznanie się z tym wątkiem na forum Muratora i przemyślenie zorganizowania go we własnym zakresie (tymi rękami albo u jakiegoś magika na zlecenie).

  3. Dla mnie spokojnie mozna sie tutaj zastanowic nad ogrzewaniem za pomoca pompy ciepła.To jednen z najlepszych sposobów ,poniewaz sama inwestycja zwraca sie juz po 5 latach.

  4. @darek: proszę, podrzuć jakiś obliczenia, które dowiodą tego zwrotu po 5 latach. Będę wdzięczny, czytelnicy chyba też. 🙂

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting