Zamiast pieca kaflowego…

Dzisiejszy wpis będzie z cyklu odpowiedzi na pytania czytelników. Jeśli masz takie pytanie, skontaktuj się ze mną. Dzisiejsza wiadomość w trzech częściach została przysłana przez czytelniczkę podpisującą się jako r.

Czytałam wpisy na pańskim blogu i wydaje mi się, że umiałby mi pan doradzić, a o dobrą radę trudno (każdy ekspert reklamuje co innego).

Chodzi mi o jak najwydajniejsze (najtańsze) ogrzewanie w domku dwurodzinnym (chodzi o sam parter), bez piwnicy i co za tym idzie kotłowni. Jest to dom starego typu, który ma ogrzewanie nieefektywne i bardzo niewygodne (piec kaflowy w salonie) i piecyk węglowy w kuchni. Do tego instalacja grawitacyjna niedziałająca poprawnie. Co by pan polecał w takiej sytuacji? Jaki rodzaj centralnego ogrzewania dobrać, aby całe mieszkanie (duży salon, sypialnia, przedpokój, kuchnia, łazienka) były dobrze ogrzane, a równocześnie by wszystko wyglądało estetycznie, wymagało jak najmniejszej interwencji i było w miarę tanie w użytkowaniu. I co z wentylacją? Nawiewy okienne to prawdziwa zmora (wiem z doświadczenia), a więc co zamiast tego? Sama muszę przeprowadzić remont, a jak już pisałam, spotkałam się z wieloma sprzecznymi opiniami wśród ekspertów. Liczę, że pan mi coś podpowie, bo pana wpisy/filmiki wydają mi się sensowniejsze od większości porad specjalistów, których pytałam o radę.

Mieszkam aktualnie w Warszawie, a dom jest w mojej rodzinnej okolicy, dość daleko:) Jeśli jednak potrzebne panu jakieś bardziej szczegółowe informacje odnośnie budynku, to bardzo chętnie doślę w miarę możliwości. Dom znajduje się w okolicy domków jednorodzinnych, bez doprowadzenia gazu miejskiego, więc ogrzewanie gazowe w grę nie wchodzi. Gaz jest z butli wyłącznie do gotowania. Myślałam o kominku zamiast pieca kaflowego, ale piec jest dość ładny i rodzina ma do niego sentyment, szkoda więc go rozbierać (chyba że nie będzie wyjścia:). Nie ma piwnicy, którą można by przeznaczyć na kotłownię, ale kotłowni z kuchni też nie chciałabym robić, chyba że poleci pan coś naprawdę estetycznego. Prawdę mówiąc jestem trochę podłamana, bo co krok jakieś utrudnienia. Inna sprawa – hałas. U znajomych wentylator do takiej minikotłowni, którą zbudowali na klatce schodowej, słychać w całym domu, do tego odkąd go zamontowali pojawiły się w domu mikroprzeciągi (wie pan, niby znikąd nie wieje, a jednak marzną stopy:).

Zainteresował mnie pan też wypowiedzią na temat wentylacji grawitacyjnej. Pierwszy raz zdarza mi się, że ktoś jej nie poleca, a wraz z nią obowiązkowych nawiewów. Te ostatnie to dla mnie kompletna bzdura. Po co bowiem szczelne okna, po co montaże „ciepłe”, szczelne drzwi itd. jeśli i tak jest zimno w pomieszczeniu i koszty ogrzewania stają się absurdalnie wysokie. Mieszkałam już w wielu miejscach (zmieniane dwa razy własne mieszkania w bloku i wynajmowane trzy w Warszawie) i wiem już z doświadczenia, że wentylacja grawitacyjna jest bardzo delikatna i łatwo ją zepsuć. W moim pierwszym mieszkaniu na 8 piętrze (kawalerka 36m) wystarczyło rozszczelnienie okien, by nie robiło się duszno. Żadnych odczuwalnych napływów zimnego powietrza przez kratki też sobie nie przypominam. Stare bloki w Warszawie – katastrofa. Dużo większa powierzchnia, a trzeba było nawet zimą zostawiać otwarte okna, bo przy zwykłym rozszczelnieniu po godzinie robiło się jak w zakręconym słoiku – plus zagadkowe dla mnie odwracanie się ciągów przy takiej samej pogodzie czy zimne strumienie wydostające się z okapu itp. przyjemności. Teraz mieszkam w Warszawie w kamienicy, (nowe okna, drzwi wejściowe superszczelne) gdzie da się zamknąć na noc wszystko, a rano jest jeszcze sporo powietrza. Tu wentylacja działa świetnie (choć wysokość pomieszczeń też ma pewnie w tym swój udział), ale w moim rodzinnym domku do remontu (o który pytałam) jakoś tego nie widzę – już coś jest tam nie tak z wentylacją po paru przeróbkach komina, więc naprawić ją byłoby chyba trudno. Zwłaszcza, że jedyną receptą „fachowców” jest nie naprawianie, tylko zrobienie nawiewów:) A pamiętam doskonale, że jakieś 15 lat temu przy takich samych oknach plastikowych nie robiło się duszno, szyby się nie parowały i ani śladu zawilgocenia nie było, więc to nie kwestia okien ani drzwi (co wszyscy uparcie sugerują). Teraz jest duszno i wiglotno, więc wolałabym wentylację mechaniczną, ale czy ta nie zakłóci działania kominka, pieca czy innego ustrojstwa do ogrzewania, które pan ewentualnie poleci?

Koszt ogrzewania zależy od zimy (jak mroźniejsza, to więcej), ale minimum 2 tony węgla. powierzchnia to 65-70 m, dokładnie nie pamiętam (salon, sypialnia, kuchnia, łazienka, przedpokój). Ściany są grube i nieźle trzymają temperaturę (zimą ciepło, latem chłód), więc o tym raczej nie myślałam, chyba że się to łączy z montażem ogrzewania, no i na pewno w grę wchodzi przeróbka wentylacji (przypuszczam, że w kominie kuchennym są jakieś „przecieki”, bo ten przy piecu kaflowym działa bez zastrzeżeń. Podłoga – wszędzie są wylewki betonowe pod płytkami, natomiast w salonie pod drewnianą podłogą są jakieś segmenty starego typu, wypełnione ziemią i z pustymi przestrzeniami – podobno zrobienie tam wylewki to ogromny koszt, więc też nie wiem czy tę podłogę zrywać, a ponieważ też nadaje się do remontu, to myślałam raczej o podwyższeniu pokoju – wyrównaniu, a na to dopiero panele. Czy dałoby się ogrzewanie podłogowe w czymś takim umieścić? I czy zdałoby egzamin?

Z ekspertami zajmującymi się handlem poszczególnymi rozwiązaniami zawsze jest duży problem. Skoro sprzedają jakieś urządzenia, zarabiają pieniądze na tym, że ktoś je kupuje. Sprzedawcy, którzy handlują różnymi źródłami ciepła naraz, też zarabiają inaczej w przypadku sprzedaży pompy ciepła za 35 000 niż w przypadku sprzedaży kominka za 3 500 PLN. Nie twierdzę, że wszyscy sprzedawcy są nieuczciwi i wciskają klientowi to, na czym zarabiają najlepiej, ale z całą pewnością takich ludzi można łatwo spotkać.

Ja szczęśliwie nie zarabiam pieniędzy na promowaniu żadnego źródła ciepła czy sposobu ogrzewania. ;)

Roczne zużycie ciepła

Do szczegółowej analizy konieczne jest choćby oszacowanie rocznego zużycia ciepła do celów ogrzewczych. Do obliczeń przyjmijmy ok. 2,5 tony węgla, czyli ok. 55 GJ energii pod postacią paliwa. Mnożąc to przez sprawność ogrzewania rzędu 70% otrzymamy 38,5 GJ ciepła traconego przez budynek rocznie. Czyli ok. 2 000 PLN przy dzisiejszych cenach węgla, sięgających nawet 800 PLN/tonę. W przeliczeniu na jednostkę powierzchni wyjdzie nam ok. 160 kWh/m² rocznie, czyli całkiem niezłą wartość. Tak niezłą, że aż się zastanawiam, czy nie poczyniłem jakiegoś błędu w obliczeniach…

Koszty ciepła kontra wygoda użytkowania

Odpowiadając po kolei na poszczególne pytania i zagadnienia, zacznę od tego: nie ma źródła ciepła, które byłoby wygodne w eksploatacji i tanie jednocześnie. Najtańsze paliwa do ogrzewania to węgiel i drewno, które wymagają korzystania z kotłów na paliwo stałe (lub kominka), one z kolei wymagają uwagi i pracy. Ta praca to przede wszystkim ładowanie paliwa (i jego przygotowanie, np. rąbanie drewna), ale też wybieranie popiołu i czyszczenie kotła. No i jego rozpalanie, jeśli nie potrafi tego zrobić sam. Z kolei źródła ciepła wygodne w eksploatacji to energia elektryczna, gaz ciekły (LPG), olej opałowy i gaz ziemny, one za to są drogie.

Kompromisem między ceną paliwa a wygodą jego eksploatacji jest gaz ziemny. Kociołki na gaz ziemny są małe, można powiesić taki kocioł centralnego ogrzewania na ścianie w kuchni i nikomu przeszkadzać nie będzie. Są relatywnie tanie w eksploatacji, bo z paliw wygodnych, gaz ziemny jest najtańszy. W Pani przypadku, gaz ziemny nie wchodzi w grę…

Drugim rozwiązaniem pozwalającym godzić wygodę z niskimi kosztami ciepła są pompy ciepła. No ale koszt instalacji pompy ciepła jest znaczny… Niestety, jednostkowy koszt ciepła przy pompie ciepła będzie na poziomie zbliżonym do kosztu ogrzewania węglem…

Gdy nie ma kotłowni

To z całą pewnością możemy odpuścić sobie nowocześniejsze kotły na paliwa stałe. Nowocześniejsze, czyli te z podajnikami. One zajmują dużo miejsca i naprawdę trudno sobie wyobrazić, by taki kocioł stał w kuchni. One nie są nieładne, bo mają kolorowe obudowy, ale do kuchni jakoś nie pasują… To nie są kotły gazowe o urodzie nowoczesnej lodówki, niestety.

Brak kotłowni to brak kotła na paliwo stałe. Ewentualnie można postawić w pokoju kominek. Ale kominek w pokoju to i kotłownia w pokoju…

Kocioł gazowy z całą pewnością odpada. Zostają kotły na olej opałowy albo na gaz ciekły, ale one będą zapewne droższe w użytkowaniu, niż wykorzystywane dziś piec kaflowy i kuchnia węglowa.

Jakie ogrzewanie wybrać?

Tak naprawdę w przedstawionym wariancie nie ma dobrego rozwiązania. Rozwiązania tanie w eksploatacji są albo kłopotliwe (kominek) albo drogie (pompa ciepła). Rozwiązania wygodne są drogie (kocioł na LPG albo olejowy).

Ja bym postawił na układ kominka z dystrybucją gorącego powietrza i jakiegoś elektrycznego ogrzewania. Wywaliłbym piec kaflowy, a najlepiej rozebrałbym go, może uda się jego elementy wykorzystać do wykonania obudowy wkładu kominkowego. Dzięki temu miałaby Pani w pokoju w miarę estetyczny kominek, który byłby w stanie ogrzać cały dom.

Oczywiście w kominku trzeba byłoby palić non-stop i to jest moim zdaniem największy kłopot. Dlatego proponuję to elektryczne ogrzewanie, na przykład podłogowe. Jest też dość tanie w wykonaniu, wystarczy tylko rozłożyć na podłodze elektryczne maty lub przewody grzejne. I całość zalać cienką warstwą betonu. Wiąże się to zatem ze zerwaniem płytek i skuciem przynajmniej części wylewki. Lepszym rozwiązaniem byłoby zainstalowanie ogrzewania ściennego, za to utrudniłoby ono później rozstawienie mebli w pokoju. Jeśli remont podłogi do samego gruntu nie wchodzi w grę, odpuściłbym ogrzewanie podłogowe. W przeciwnym wypadku znaczna część ciepła dostarczanego do podłogi od razu przedostanie się do gruntu. Dlatego proponowałbym mimo wszystko zerwanie wszystkich warstw podłogi aż do macierzystego gruntu (lub piasku, jeśli został tam wysypany), położenie co najmniej 10 cm styropianu i dopiero później wykonanie wylewek i podłogi.

Zamiast elektrycznego ogrzewania podłogowego czy ściennego można zainstalować w kanale dystrybucji gorącego powietrza odpowiednią ilość grzałek, które zastąpią kominek i również będą w stanie podgrzać powietrze. Nie wiem jednak, czy fachowiec od instalacji kominka się takiego zadania podejmie. W każdym razie grzałka prawie na pewno będzie tańsza od ogrzewania podłogowego, będzie również mniej kłopotliwa w montażu.

Można również kupić najtańszą pompę ciepła powietrze-powietrze, czyli klimatyzator z funkcją grzania. Jest to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych, dość nieduży, za to w okresach przejściowych z powodzeniem będzie mógł dogrzewać albo samodzielnie ogrzewać mieszkanie.

Jak naprawić wentylację?

Ośmielę się stwierdzić, że skuteczna i tania wentylacja to tylko wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła. Uniezależnia nas ona od konieczności otwierania latem okien, dobrze eksploatowana zapewni właściwą wilgotność w pomieszczeniach, uratuje nas też przed zimnymi przeciągami w mieszkaniu. Taka zrównoważona wentylacja mechaniczna eliminuje potrzebę wykonywania nawiewników czy naprawy komina. Niestety, nie jest tania, choć zawsze można spróbować wykonać ją w dużej części własnymi rękami.

Warto przy tym nadmienić, że dobrze wykonana instalacja wentylacyjna w żaden sposób nie zakłóca działania kominka czy nawet kotła grzewczego. Trzeba jednak pamiętać o tym, by kominek dostał własny przewód ze świeżym powietrzem do spalania. To przyczyni się również do zmniejszenia strat ciepła z budynku, bo gdy do spalania wykorzystywane jest powietrze z pomieszczenia (już podgrzane) zamiast zimnego z zewnątrz, ciepło użyte na podgrzanie tego powietrza ucieka w komin.

16 września 2010 Opublikował mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami , , , ,

2 komentarze(y) i opinii do artykułu “Zamiast pieca kaflowego…”

  1. Cytuję:
    ‚Ośmielę się stwierdzić, że skuteczna i tania wentylacja to tylko wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła’ oraz ‚Niestety, nie jest tania, choć zawsze można spróbować wykonać ją w dużej części własnymi rękami’.
    Gdzie tu logika i konsekwencja myślenia?

    ‚Z kolei źródła ciepła wygodne w eksploatacji to energia elektryczna, gaz ciekły (LPG), olej opałowy i gaz ziemny, one za to są drogie’.

    Poważnie? Jak można wrzucać do jednego worka LPG i gaz ziemny? Nie ma nic lepszego niż dostęp do gazu ziemnego- to rozwiązałoby wszystkie problemy (w tym przypadku oczywiście dostępu do sieci).

    Poza tym osoba pisząca chce zachować piec-wyraźnie to stwierdziła. Czy zatem nie lepiej w tym przypadku wykorzystać piec jako akumulator ciepła z np. wkładki elektrycznej na nocną taryfę? Proste, tanie w zakupie i montażu, wygodne i nie aż tak drogie zważywszy małą powierzchnię do ogrzania!

  2. Wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła jest skuteczna i tania w działaniu. Miałem na myśli niskie straty ciepła przy takim sposobie wentylacji pomieszczeń.

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting