Ogrzewanie gazem płynnym

Gaz płynny(*) lub skroplony, propan, albo jego mieszanka z butanem (LPG) to paliwo do ogrzewania dość atrakcyjne z wielu względów. Nie bez przyczyny widuje się sporo dużych, białych butli z gazem — nie tylko na stacjach tankowania LPG, lecz także przy domach jednorodzinnych.

Nie sposób odmówić temu paliwu szeregu zalet, bo propan i LPG:

  • są przyjazne środowisku dzięki temu, że przy spalaniu powstają prawie wyłącznie dwutlenek węgla i para wodna, a nie są emitowane pyły ani tlenki siarki,
  • mogą być spalane z bardzo wysoką sprawnością w kotłach kondensacyjnych, co pozwala na spore oszczędności w stosunku do kotłów tradycyjnych, a także zmniejsza wpływ człowieka na środowisko,
  • jest łatwo dostępny na rynku i można go kupować na różnych zasadach,
  • i wcale nie trzeba kupować zbiornika, by móc go tankować.

Zacznijmy od dwóch ostatnich punktów. Dostawców gazu płynnego jest na rynku mnóstwo, więc nie ma trudności z dostawami tego paliwa. Jeśli porównać to z innymi paliwami to nic szczególnego, bo przecież łatwo też kupić węgiel czy drewno opałowe. Ale nie w każdym miejscu można podłączyć się do sieci dystrybucyjnej gazu ziemnego, a zbiornik na propan (nadziemny) czy propan-butan (podziemny) można postawić w dowolnym miejscu. Byle mogła tam dojechać ciężarówka (ze zbiornikiem, a potem kolejne z dostawami paliwa).

Można też podpisać taką umowę na dostarczanie gazu, że nie będzie potrzeby kupowania zbiornika. Można go bowiem wydzierżawić. Można też płacić za całość dostawy gazu podczas tankowania, ale także wedle miesięcznego zużycia, określanego na podstawie wskazań licznika. To drugie rozwiązanie jest pod pewnymi względami lepsze, bo rozkłada koszty eksploatacji ogrzewania na cały rok.

Skoro mówimy już o kosztach, to tu jest najpoważniejsza wada propanu i propanu-butanu. Mianowicie, obywa paliwa są bardzo drogie. Różnice w ofertach są spore, więc trudno podać jedną konkretną wielkość, ale są to koszty porównywalne z energią elektryczną. A ogrzewanie na prąd jest znacznie bardziej atrakcyjne, bo można do prądu podłączyć pompę ciepła, która da znacznie tańsze ciepło, niż najlepszy kocioł kondensacyjny na propan.

Osobiście nikomu bym takiego ogrzewania nie polecił, może z wyjątkiem kilku bardzo specyficznych sytuacji. Na przykład jeśli ktoś chciałby mieć ogrzewanie gazem płynnym jako awaryjne źródło ciepła, na wypadek braku prądu. Wtedy z kosztami nie będzie się liczyć i dobrze, bo będą one spore.

(*) Technicznie rzecz ujmując, każdy gaz jest płynny, bo z definicji płyny to ciecze i gazy. A zatem gaz skroplony powinno się raczej określać mianem gazu ciekłego, a nie płynnego.

Opublikował 28.07.2013 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting