Jak zwiększyć wilgotność powietrza w domu?

Dzisiejszy temat tylko na pierwszy rzut oka nie wiąże się z tematyką serwisu. Bo przecież to blog o tanim ogrzewaniu, a nie o rozkładaniu na grzejnikach mokrych ręczników. Ale sporo miejsca poświęciłem tu zagadnieniom wentylacji, a wilgotność powietrza w domu nierozerwalnie się z nią wiąże. Poświęciłem zresztą zagadnieniom wilgoci i wentylacji cały film, który chciałbym Wam w tym miejscu polecić. Ale jeśli nie macie kilku minut, by ten film obejrzeć, pozwolę sobie w dużym skrócie streścić całe zagadnienie:

  • w każdym domu pojawia się wilgoć,
  • wentylacja służy do usuwania zużytego powietrza, ale też do usuwania wilgoci,
  • ściany nie oddychają.

Jak wspomniałem, w każdym domu powstaje wilgoć. Dzieje się tak dlatego, że w domu używamy bieżącej wody (kąpiele, prysznice), sprzątamy (mycie podłogi), pierzemy i suszymy ubrania, gotujemy, ale także oddychamy. Parę wodną uwalniają rośliny i zwierzęta. Dlatego w szczelnie zamkniętym domu wilgotność szybko się zwiększy i para wodna zacznie się skraplać na zimniejszych ścianach. Jak ktoś nie wierzy, wystarczy zrobić prosty eksperyment: założyć na głowę duży worek foliowy. Zanim zacznie się kręcić w głowie od braku tlenu, w worku będzie nieznośnie wilgotno, a jego wewnętrzna powierzchnia pokryje się cieniutką warstewką skroplonej pary wodnej.

Jeśli w domu jest za dużo wilgoci, oznacza to, że mamy niesprawną wentylację. I odwrotnie — jeśli w domu wilgoci jest zbyt mało, oznacza to, że wentylacja jest zbyt wydajna. A po poniżej poziomu wilgotności względnej wynoszącej 30% praktycznie wszyscy użytkownicy będą odczuwać dyskomfort wynikający ze zbyt suchego powietrza. Optymalna wilgotność względna mieści się w przedziale 50-60%. Wszelkie rozwiązania polegające na wprowadzeniu dodatkowej wody do wnętrza mieszkania czy domu, jak na przykład:

  • wspomniane już rozkładanie mokrych ręczników na kaloryferach,
  • kamionkowe nawilżacze umieszczane na grzejnikach,
  • elektryczne nawilżacze powietrza,

tak naprawdę nie rozwiązują problemu. One tylko doraźnie zwiększają wilgotność, ale trzeba byłoby z nich korzystać ciągle.

Źródła wilgoci w domu

Źródeł wilgoci w domu jest całe mnóstwo, ale wytwarzają one tej wilgoci wbrew pozorom niewiele… Oto przykłady, wyliczone dla czteroosobowej rodziny (źródło):

  • 0,5 kg / dobę z roślin,
  • 1,3 kg / dobę w czasie mycia, kąpieli, itd.,
  • 0,4 kg / dobę podczas zmywania,
  • 0,1 – 1,8 kg / dobę z prania i suszenia wypranych tkanin,
  • 0,9 kg / dobę podczas gotowania,
  • 3,5 kg / dobę uwalnianych przez ciało (łącznie dla 4 osób).

Łącznie w takim domu wytwarza się w ciągu doby nie więcej, jak 6,6 kg pary wodnej. Czy to wystarczy do utrzymania odpowiedniego poziomu wilgotności?

Rozwiązanie problemu suchego powietrza

Jest proste i skuteczne, jeśli tylko zastosować je poprawnie. Aby w powietrzu była odpowiednia wilgotność, wystarczy zmniejszyć wydajność wentylacji. Przyjrzyjmy się temu na liczbowym, realnym przykładzie, który już wykorzystałem poprzednio:

  • w domu mamy powietrze o wilgotności względnej 50% i temperaturze 20°C (8,7 g pary wodnej / 1 m³ powietrza),
  • czerpiemy powietrze z zewnątrz o wilgotności 80% i temperaturze 0°C (3,6 g pary wodnej / 1 m³ powietrza),
  • przy wydatku wentylacji rzędu 150 m³/h, co godzinę usuwamy z powietrzem 150 × (8,7-3,6) = 765 g wilgoci!,
  • aby więc utrzymać wilgoć na tym poziomie, musielibyśmy co godzinę wytworzyć 765 g pary wodnej.

To teraz sobie proszę wyobrazić, że każdej godziny odparowujemy ponad 3/4 litra wody. Jeśli wydaje Ci się to ilością niedużą, spróbujcie zobaczyć, ile trwa wygotowanie 3/4 litra wody na kuchence gazowej. Zmienisz zdanie. 😉

Wspomniany w poprzedniej części artykułu bilans produkcji pary wodnej daje nam 6,6 kg pary wodnej dziennie, czyli tylko 275 g/h. Aby utrzymać te 50% wilgotności, musielibyśmy odparowywać co godzinę dodatkowo prawie 400 g wody. Trudno to sobie wyobrazić, bo jak często trzeba byłoby moczyć te ręczniki leżące na grzejniku?

To jak sobie z tym poradzić?

Metoda jest bardzo prosta — jak wspomniałem, wystarczy ograniczyć wydajność wentylacji. Czyli usuwać z powietrzem nie 765 g pary wodnej na godzinę, tylko 275 g/h, czyli wymieniać powietrze w ilości 275 / (8,7 – 3,6) = 54 m³/h.

„Ograniczyłem wentylację, ale w domu wciąż jest za sucho!”

No, to już jest temat na osobny, równie długi wpis… 😉

Opublikował 27.01.2012 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami , ,

3 komentarze do artykułu “Jak zwiększyć wilgotność powietrza w domu?”

  1. Woda ma olbrzymią pojemność cieplną, dlatego rekuperacja ( w dowolnej formie) powinna być paroprzepuszczalna, żeby dochodziło do oddawania wilgoci ( i tym samym ciepła). Przewód wyprowadzający zużyte powietrze powinien być odizolowany od przewodu doprowadzającego przegrodą paroprzepuszczalną. Dlatego proponowałem w jednym z komentarzy o rekuperacji podział kanału wentylacyjnego właśnie taką przegrodą. Oprócz oddawania ciepła mamy oddawanie wilgoci do przewodu doprowadzającego.

  2. Jeśli autor tego artykułu ma tytuł magistra inżyniera, to raczej nie za wiedzę.
    Zanim ktoś zacznie regulować wydajnością wymiany powietrza, powinien wiedzieć, w jakim celu to robi. Utrzymanie odpowiedniego poziomu dwutlenku węgla jest podstawą przy liczeniu wydajności, na dorosłą osobę w mieszkaniu potrzeba od 20 do 25 m3 na godzinę świeżego powietrza, aby utrzymać CO2 na odpowiednim poziomie. Tak więc 80-100 m3/godzinę w dzień, jeśli się nie spala gazu wewnątrz mieszkania. Można zmniejszyć tą wartość nocą do 15m3/osobę, a powodem jest zmniejszony wtedy metabolizm. Jak dla 4-osobowej rodziny 150m3/godzinę to duża wartość, ale 54 to stanowczo zbyt mało. Ograniczając ilość świeżego powietrza bardzo łatwo zmniejszyć ilość energii potrzebnej do ogrzewania, ale jakość powietrza również.

  3. @Jurek: zanim zacznie Pan komuś zarzucać brak wiedzy, proponuję się samemu troszkę poduczyć.

    Gdybyśmy opierali wydajność wentylacji tylko na zapotrzebowaniu na tlen, mielibyśmy w domach niekomfortowo wysoką wilgotność powietrza. Trzeba więc ją zwiększać, dla zapewnienia optymalnej wilgotności.

    Oznacza to także, że jeśli w domu nie usuwamy wilgoci za pomocą osuszacza, a wilgotność powietrza jest zbyt niska, to wydajność wentylacji jest zbyt duża (albo dom jest nieszczelny — co jest w polskich warunkach nawet bardziej prawdopodobne). To z kolei oznacza, że można wentylację ograniczyć, by wilgotność podnieść, a wciąż będziemy bardzo daleko od minimalnego zapotrzebowania na tlen.

    Naturalnie, jak dołożymy do tego dodatkowe zmienne, np. kuchenkę gazową, albo kominek, albo piecyk kąpielowy (gazowy przepływowy ogrzewacz wody z palnikiem atmosferycznym), to się sprawa komplikuje. I można sobie w takim przypadku zrobić krzywdę ograniczając wentylację. Historia niestety zna takie przypadki.

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting