Dlaczego rachunek za gaz się nie zmniejszył?

Takie pytanie pozostawiła w komentarzu pod wpisem o tym, czy ogrzewanie gazowe jest drogie, jedna z Czytelniczek. Uznałem, że lepiej będzie odpisać na to pytanie na łamach osobnego artykułu.

Oto treść pytania, które dostałem.

Mieszkam w domu jednorodzinnym nie pasywnym. Dostałam astronomiczny rachunek za gaz. Jest identyczny jak w tym samym okresie w roku ubiegłym, chociaż moja sytuacja diametralnie się zmieniła. Wówczas mieszkało nas razem 5 osób, w tym dwójka dzieci . Było dosyć dużo intensywnego grzania, dużo kąpania /ciepła woda/ ,dużo gotowania. W tym sezonie byłam sama zdana na niewielką emeryturę . Oszczędzałam na maksa – grzanie na ćwierć gwizdka , mało gotowania , prawie zerowe kapiele , grzejniki wyłączone w połowie pomieszczeń i ustawione na minimum /dwójkę/ w 2-3 pomieszczeniach, temperatura w granicach 14-16 stopni. Liczyłam na mniejszy rachunek i przeżyłam szok po jego otrzymaniu. Co robiłam żle ?

Odpowiedź na to pytanie należy zacząć od tego, że tak naprawdę nie powinniśmy porównywać rachunku jako takiego, tylko wielkość zużycia gazu. Bo rachunek jest dopiero kwestią wtórną. Kwota do zapłaty zależy przecież nie tylko od samego zużycia, ale także od abonamentów, które mogą być dość wysokie.

Jeśli porównamy rachunki za dwa lata i zobaczymy, że przy innym użytkowaniu budynku były niemal identyczne, to znaczy, że gdzieś jest coś nie tak. Jeśli oszczędzamy ciepło i ciepłą wodę, zmniejszamy temperaturę w pomieszczeniach, to zużycie gazu powinno spaść.

Skoro nie spadło, należy szukać błędów lub awarii.

Dodam jeszcze, że nie zawsze można w łatwy sposób porównać zużycie gazu w dwóch kolejnych latach, bo zimy bywają różne. Wystarczy, że jedna będzie raczej łagodna, a w czasie drugiej przez miesiąc będzie panować dwudziestostopniowy mróz. To podważa sens takich prostych porównań.

Jeśli zaś obie zimy będą surowe, to obniżenie temperatury w pomieszczeniach nie będzie mieć dużego wpływu na zużycie gazu. Faktycznie, jeśli obniżymy temperaturę z 20°C do 15°C, to straty ciepła spadną. Ale ten spadek jest wprost proporcjonalny do spadku różnicy temperatur. Dla mrozów -20°C ta różnica spadnie z 40°C do 35°C, a zatem o ok. 9%.

Kolejnym czynnikiem, który wpływa na zaburzenie takich wyników, jest wentylacja. W domach odpowiada ona za znaczną część strat ciepła, jeśli nie odzyskuje się go w instalacji wentylacyjnej. A to jest, niestety, wciąż rzadkość. Wentylacja grawitacyjna jest praktycznie niesterowalna. Rozszczelnienie okien, albo pojawienie się jakiejś nieszczelności gdzieś w budynku, może znacząco wychładzać jego wnętrze. Grzejniki (a konkretniej głowice termostatyczne) będą pilnować temperatury, więc zauważyć możemy co najwyżej zimne przeciągi. I to też nie zawsze…

No i dochodzimy do ostatniej potencjalnej przyczyny zbyt dużego zużycia gazu. Jest nią nic innego, jak zwykła awaria kotła, lub jego zły dobór dla budynku. Kotły gazowe też są dość wrażliwe na dobór odpowiedniej mocy do obciążenia cieplnego budynku. Jeśli kocioł ma zbyt dużą moc (np. kocioł dwufunkcyjny ma moc 19 kW, a dom potrzebuje w największe mrozy tylko 8 kW do ogrzania), będzie musiał się regularnie wyłączać i włączać. Nie dość, że ma to wpływ na jego żywotność (oczywiście zmniejsza się ona), to jeszcze zwiększa zużycie gazu.

A gdy kocioł pracuje nieprawidłowo, zużycie gazu też się zwiększy.

W opisanej sytuacji, zacząłbym od sprawdzenia, czy kocioł jest sprawny.

Opublikował 03.03.2013 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami ,

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting