Zlikwidować sezon grzewczy!

Co roku o tej porze w prasie można przeczytać marudzenie ludzi mieszkających w blokach, że jest im zimno i że w swetrach, przytuleni do elektrycznych grzejników, czekają aż rozpocznie się sezon grzewczy, czyli na włączenie centralnego ogrzewania.

Rzecz w tym, że to pojęcie od dawna już nie musi być ogrzewane, bo teraz w zdecydowanej większości przypadków ogrzewanie w bloku można włączyć w dowolnym momencie. Czemu więc ludzie tego nie robią?

Odpowiedź jest prosta. Jak zawsze, chodzi o pieniądze.

Im wcześniej włączymy ogrzewanie w budynku, tym więcej ciepła on zużyje. To chyba oczywiste i tłumaczyć tego nie trzeba. A im więcej ciepła budynek zużyje, tym więcej trzeba za to zapłacić. Dążenie do zmniejszania tych kosztów jest widoczne szczególnie wtedy, gdy w budynku koszty ciepła dzieli się w oparciu o powierzchnię lokali, ale też i podzielniki kosztów ciepła.

Takie metody podziału kosztów ogrzewania są albo bardzo złe, albo złe.

A skoro tak, to zawsze ktoś będzie niezadowolony z tego, ile ma zapłacić. Bo sąsiad ma mniej (do zapłacenia), bo sąsiad ma więcej (pokoi, a płaci tyle samo), bo rok temu było mniej (choć zima była cieplejsza) i tak dalej.

Gdy więc się na tym ogrzewaniu oszczędza, mniej ludzi jest niezadowolonych wysokością rachunków. Są za to niezadowoleni przez kilkanaście zimnych wieczorów i poranków, biorąc na siebie dodatkowe koszty dogrzewania się. Płacą przez to zapewne więcej, niż gdyby jednak to ogrzewanie zostało odpowiednio wcześnie włączone.

Przecież dziś węzły cieplne w blokach służą przez cały rok do podgrzewania ciepłej wody użytkowej. A skoro tak, to technicznie nic nie stoi na przeszkodzie, by także kaloryfery mogły być ciepłe już we wrześniu! Wystarczy tylko odpowiednio przeprogramować sterownik.

Docelowo w blokach muszą znaleźć się instalacje grzewcze skonstruowane tak, by każde mieszkanie miało oddzielny obwód. By dało się dla każdego mieszkania osobno policzyć ilość dostarczonego ciepła (licznikiem ciepła, a nie podzielnikiem kosztów!). By dało się piony zaizolować porządnie, żeby ciepło trafiało do mieszkań, a nie było marnowane po drodze.

Powierzchnie wspólne zawsze też będzie trzeba ogrzewać, ale to mniejszy problem. Gdy na dworze jest +10°C, a na klatce (zgodnie z przepisami) ma być +8°C, nie ma potrzeby ogrzewać jej w ogóle. A gdy temperatura będzie na tyle niska, że klatka będzie już wymagać włączenia ogrzewania, to i wszyscy mieszkańcy też będą zapewne korzystać z ciepła.

Tylko takie rozwiązanie (osobne obwody na każde mieszkanie, liczniki ciepła) sprawi, że każdy będzie płacił tyle, ile powinien i będzie mógł się grzać/ziębić do woli.

Co, jeśli nie da się włączyć ogrzewania wcześniej?

To, co opisałem powyżej, to stan idealny, daleki do faktycznego. Co więc robić, by w okresie przejściowym się dogrzewać i jednocześnie nie zbankrutować? Jak dotrwać do chwili, gdy administrator w końcu rozpocznie sezon grzewczy?

Pisałem o tym kiedyś w innym materiale i całości nie będę tu przytaczać (kto chce, to sobie tam poczyta), a tylko w punktach wymienię różne możliwości.

Grzejniki elektryczne i termowentylatory

Tanie w zakupie, ale drogie w eksploatacji i grzeją całe pomieszczenia. Najsensowniejsze do użycia w łazience. Tam się przyda mieć dużo ciepłego powietrza.

Promienniki podczerwieni

Czyli źródła do punktowego ogrzewania tam, gdzie ciepło jest nam w danym momencie potrzebne. Znane pod postacią żarówek-kwok (do grzania piskląt albo jaszczurek w terrarium), ale też tzw. słoneczek.

To już rozwiązanie lepsze, bo grzeje punktowo tę strefę, w której przebywamy. Jeśli komuś jest zimno na fotelu przy czytaniu książki w salonie, nie trzeba ogrzewać całego salonu elektrycznym grzejnikiem o mocy 1 000 W. Wystarczy żarówka o mocy 100 W, która dostarczy ciepło prosto na fotel.

Biokominki

Ich podstawowym zadaniem jest tworzenie ładnego nastroju w pokoju, ale mogą też służyć do dogrzewania pokoi, gdy marzniemy.

Pompy ciepła (klimatyzatory)

Jeśli masz w mieszkaniu klimatyzator z funkcją grzania, to jest on chyba najlepszym rozwiązaniem możliwym do zastosowania. W okresie przejściowym da ciepło tanio i efektywnie.

Sprawdziłem w praktyce wiele razy w hotelach. 🙂

Opublikował 01.10.2015 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting