Tanie ogrzewanie wody

W dzisiejszych czasach nikt chyba już nie wyobraża sobie kąpieli w zimnej wodzie, dlatego każdy dom i mieszkanie musi mieć instalację ciepłej wody użytkowej. Tylko jak tę ciepłą wodę przygotować? Co może być tanim źródłem ciepła do tego celu?

Ciepła woda użytkowa to nic innego, jak woda z wodociągu (lub studni), podgrzana do temperatury 45-55°C. Wykorzystuje się ją do celów higienicznych (kąpiel, mycie zębów), gospodarczych (mycie podłogi, pranie — jeśli pralka ma podłączenie ciepłej wody) i konsumpcyjnych (choć nikt nie zalewa herbaty ciepłą wodą z kranu, jej wlanie do czajnika przyspiesza otrzymanie wrzątku nawet dwukrotnie).

W jaki sposób można tę wodę ogrzewać najtaniej? W ogólnym przypadku — tym samym źródłem, którym można tanio ogrzać dom. Najczęściej możliwe jest, by źródło ciepła dla domu jednocześnie przygotowywało ciepłą wodę użytkową w zasobniku.

Przygotowanie ciepłej wody można podzielić na przepływowe oraz pojemnościowe. W przypadku przepływowego grzania wody mamy najczęściej do czynienia z jedno- lub dwufunkcyjnymi kotłami wodnymi (w pierwszym przypadku mówi się raczej o przepływowym gazowym podgrzewaczu, niż kotle jednofunkcyjnym, bo to pojęcie jest raczej wykorzystywane do kotłów ogrzewczych), albo elektrycznymi podgrzewaczami przepływowymi. Kotły gazowe nie są drogie w eksploatacji, cena ciepła z tego źródła raczej lokuje się w środku stawki, ale ogrzewacze elektryczne grzeją wodę bardzo drogo. Chyba, że korzystają z taniej, nocnej strefy taryfowej — ale wtedy trzeba czekać z kąpielą na początek nocnej strefy taryfowej.

Thailand

Przepływowy elektryczny podgrzewacz ciepłej wody użytkowej. Pokrętło służy do ustawiania temperatury. Ma bardzo dużą moc (rzędu 10 kW i więcej), komfort kąpieli pod nim bywa kontrowersyjny. Foto: Mistifarang - Primero UniCo de l'Escala

Dlatego jeśli możemy mówić o naprawdę tanich źródłach ciepłej wody użytkowej, najczęściej przygotowują one wodę zawczasu, a nie wtedy, gdy odkręcamy zawór. Jest to zatem ogrzewanie pojemnościowe.

W większości przypadków pojemnościowe podgrzewanie wody wygląda zawsze tak samo, bez względu na to, co jest źródłem ciepła. Czynnik grzewczy podgrzany w kotle przepływa przez zasobnik ciepłej wody użytkowej, gdzie ogrzewa zawartą w nim wodę. W niektórych przypadkach źródło ciepła umieszczone jest bezpośrednio w zasobniku (mam tu na myśli głównie elektryczne grzałi), w pozostałych ogrzewanie wody odbywa się przez podwójny płaszcz zasobnika lub wężownicę.

Taki zasobnik ciepłej wody użytkowej może działać niemal tak samo dobrze bez względu na to, jakim źródłem ciepła będzie ładowany.

Niemal, bo są źródła ciepła, które niezbyt dobrze radzą sobie z przygotowaniem ciepłej wody użytkowej. Mam tu na myśli choćby pompy ciepła. Może to pewna przesada z mojej strony, bo przecież pompa ciepła bez kłopotu przygotuje ciepłą wodę użytkową. Tyle tylko, że jej współczynnik wydajności będzie znacząco niższy, niż w przypadku dostarczania ciepła do ogrzewania podłogowego. Wynika to z tego, że im wyższa temperatura oddawania ciepła, tym więcej prądu zużyje pompa ciepła.

GB-142

Kocioł kondensacyjny GB-142 firmy Buderus wraz z zasobnikiem ciepła Logalux S-120 o pojemności 120 l. Foto: Patrick Linskey.

Nieco lepiej radzą sobie z podgrzewaniem ciepłej wody użytkowej kotły kondensacyjne. Ze względu na specyfikę pracy, jednofunkcyjny kocioł kondensacyjny raczej pracować będzie poza zakresem kondensacji, więc na przygotowanie ciepłej wody użytkowej jego sprawność nie przekroczy 100%. Ale czy to powód, by z niego zrezygnować? Niekoniecznie.

Bardzo tanio można nagrzać ciepłą wodę za pomocą kominka z płaszczem wodnym. Jeśli kominek eksploatowany jest tylko od czasu do czasu i nie jest jedynym źródłęm ciepła, rzecz jasna. W przeciwnym wypadku jego eksploatacja będzie wciąż tania, ale za to uciążliwa, bo wymaga codziennego ładowania drewna do kominka, wybierania popiołu, itd. Wprawdzie w budynku niskoenergetycznym kominek z płaszczem wodnym podpięty do dużego bufora ciepła będzie mniej kłopotliwy, wciąż musimy pamiętać o jego koszcie inwestycyjnym — który wcale nie jest niski.

Opublikował 31.10.2011 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami ,

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting