Ogrzewanie na zimę dla domku letniskowego

Szczęśliwi są ci, którzy mają domek letniskowy i mogą spędzać w nim weekendy i urlopy. Często dla wydłużenia sezonu montują oni ogrzewanie, by jeszcze dłużej móc spędzać na świeżym powietrzu, co mnie wcale nie dziwi.

I dlatego czasem otrzymuję pytania takie, jak to poniższe.

Zastanawiam się, czy mógłby mi Pan doradzić w kwestii wyboru ogrzewania do domku letniskowego na wsi?

Domek obecni jest maleńki (ok. 45m²), ale planuję jego rozbudowę do ok. 90m² (parterowy). Domek ma charakter letniskowy, jednak chciałabym używać go również w zimie (zarówno w Święta jak i weekendy, narty biegowe 🙂 ). Obecnie jest ogrzewany w zimne dni za pomocą małej kozy żeliwnej (ogromnie wydajnej). Planuję jego rozbudowę i ocieplenie i chciałabym zainstalować coś a’la centralne ogrzewanie, ale jak najtańszą metodą (bez dużych kosztów inwestycji i w miarę małych kosztów eksploatacji, z wykorzystaniem kozy która już jest i bez konieczności budowania dodatkowego pomieszczenia na kotłownię, komin, piec itp. – to już duże koszty). Mam też własne drewno, duże zasoby. Zastanawiam się nad doprowadzeniem do kozy rur DGP (przez nieużytkowe poddasze) do planowanych nowych dwóch sypialń i przedpokoju oraz kuchni. W dzień paliłoby się w kozie (nie jest to żadnym problemem, raczej przyjemnością  – wiem co mówię, bo od dziecka mam do czynienia z ogrzewaniem wymagającym obsługi), a w nocy grzałyby grzejniki/konwektory (II taryfa).

Problem mam z łazienką, bo o ile się orientuję, rur DGP nie zaleca się doprowadzać do łazienki. Z tego względu myślałam o całodobowym ogrzewaniu elektrycznym (chciałabym, aby w łazience było dosyć ciepło całą dobę, nie tylko przed kąpielą). Wydawało mi się, że w takiej sytuacji rozsądne byłoby zainstalowanie ogrzewacza akumulacyjnego dynamicznego. Znalazłam firmę, która oferuje ogrzewacze używane z 24 miesięczną gwarancją, z połową ceny. Nie wiem jednak, czy taki ogrzewacz można instalować w łazience (maleńkiej, wymiary pasowałyby, ale nie uniknie się chlapania wodą). Jeżeli tak, to dodatkowe pytanie, czy można nim sterować zdalnie/automatycznie, tak, aby ogrzewał non-stop (w czasie mojej nieobecności). Dodatkowo, ponieważ łazienka znajduje się przy kuchni (6m2), myślałam, aby wyjeżdżając zostawiać otwarte drzwi do kuchni, w ten sposób ogrzewacz ogrzewałby dwa pomieszczenia w których znajdą się instalacje hydrauliczne (przeciwdziałanie zamarzaniu wody w rurach).  I czy jest to bezpieczne w przypadku awarii ogrzewacza?

/Rozważałam też budowę pieca kaflowego (wtedy bez dodatkowych grzejników elektrycznych na noc). Nie wgłębiałam się w temat, jako laik rozumiem, że aby piec kaflowy pracował jako CO, to trzeba zastosować płaszcz wodny + kaloryfery (bo tu się nie da rozprowadzać tylko ciepłego powietrza?) a wtedy i koszty byłyby spore i nie nadawałoby się to raczej do zastosowania w salonie. Zresztą jedyny komin znajduje się w salonie o powierzchni 21m2, więc standardowy piec zająłby pół pokoju, chyba że do ogrzania 90m2 można byłoby zastosować jakiś mniejszy piec /

Będę wdzięczna jeżeli zechce Pan mi doradzić.

Domki letniskowe są jednocześnie wdzięczne, jak i niewdzięczne, jeśli chodzi o ogrzewanie. Zazwyczaj mają lekką, drewnianą konstrukcję i prawie w ogóle nie są ocieplone. Z tego względu bardzo szybko tracą ciepło, ale jednocześnie bardzo szybko się nagrzewają. Jeśli mają być wykorzystywane sporadycznie, to nawet ogrzewanie elektryczne nie będzie bardzo kosztowne dla użytkownika. Jeśli mają być wykorzystywane regularnie i długo, wtedy koniecznie trzeba zastanowić się nad czymś, co pozwoli obniżyć koszty jak najbardziej. Ogrzewanie elektryczne nie będzie wtedy dobrym wyborem.

Pierwszą rzeczą, którą mógłbym w tym momencie zasugerować, jest rozważenie docieplenia domku przy okazji jego rozbudowy. Już 5-10 cm styropianu zrobi sporą różnicę w ilości ciepła traconego przez domek letniskowy.

Dobrej odpowiedzi na tak postawione pytanie, dotyczące doboru źródła ciepła, moim zdaniem nie ma.

Istniejąca koza niekoniecznie będzie się nadawać jako źródło ciepła dla dystrybucji gorącego powietrza. W tej chwili ogrzewa ona pomieszczenie raczej na drodze promieniowania, niż przez nagrzewanie powietrza od rozgrzanych ścianek. Do DGP najlepiej byłoby kupić odpowiedni kominek (z mocno użebrowaną obudową), obudować go, a następnie stworzyć system DGP. Rzeczywiście, w takim systemie ogrzewania nie stosuje się najczęściej nawiewów w łazience i kuchni, ale ponieważ tamtędy dom opuszcza sporo powietrza (wentylacja!), przy odrobinie szczęścia nie będzie potrzebna ciągła praca dodatkowego źródła ciepła. Oczywiście warto je zastosować, ale jeśli łazienka rzeczywiście jest tak mała, może lepiej by było to ogrzewanie podłogowe lub ścienne? Skoro w dzień (czyt. w droższej strefie taryfowej) ma i tak działać piec / kominek, mogłoby być włączane tylko w nocy dla podtrzymania temperatury.

Jeśli ogrzewanie ma też zabezpieczyć przed zamarzaniem wodę w rurach, to konieczne byłoby jego uruchamianie automatycznie przez cały czas, by nie dopuścić do wychłodzenia się domku poniżej zera. To też jest argument za zainstalowaniem elektrycznego ogrzewania podłogowego, także w kuchni. Wystarczyłoby tylko przed wyjazdem przełączyć sterownik ogrzewania na utrzymanie temperatury +5 °C i kłopot byłby z głowy.

Wodne ogrzewanie podłogowe, zwłaszcza z jakimś zbiornikiem akumulującym ciepło (buforem ciepła) byłoby chyba najlepszym wyjściem z sytuacji. Niestety, z całą pewnością będzie to rozwiązanie najdroższe, bo nie dość, że trzeba byłoby wymienić źródło ciepła (np. na kominek z płaszczem), to jeszcze trzeba byłoby kupić bufor i położyć ogrzewanie podłogowe. No i konieczne byłoby napełnienie instalacji płynem niezamarzającym, a nie wodą!

Opublikował 11.08.2011 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami , , , , ,

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting