Co jest taniej ogrzać? Dom, czy mieszkanie?

Dziś dostałem rozliczenie kosztów ciepła za mieszkanie, w którym mieszkam. Mieszkanie jest malutkie, ma ledwie ponad 30 metrów kwadratowych powierzchni i jako narożne ma okna skierowane na południowy wschód i południowy zachód. Latem się mocno przegrzewa, zimą za to nie jest w nim bardzo zimno.

I dlatego dziś, podobnie jak rok i dwa lata temu, w rozliczeniu kosztów ciepła wychodzi na to, że mamy nadpłatę. Tym razem niewielką, rzędu kilku złotych, poprzednio wyszło znacznie, znacznie więcej… W sumie za cały sezon grzewczy zapłaciliśmy łącznie 400,63 PLN.

I tak się zastanawiam, czy taniej jest ogrzewać dom, czy mieszkanie w bloku? Intuicyjnie czuję, że jednak dom, ale chciałem się przekonać, jak to wychodzi z obliczeń. Lubię takie eksperymenty obliczeniowe, bo wychodzą z nich czasem całkiem nieoczekiwane wyniki. 😉

Ponieważ mój blok wyposażony jest w nieszczęsne podzielniki kosztów ciepła, nijak nie mam nigdzie informacji o ilości ciepła, którą zużyłem. Nie ma możliwości obliczenia tego, bowiem podzielniki mierzą jakieś wirtualne jednostki, których znaczenia można tylko zgadywać. Jest kilka rodzajów podzielników ciepła, każdy mierzy co innego, a dodatkowo brane są jeszcze pod uwagę współczynniki oceny, zaniżające wynik rozkręcenia kaloryfera w łazience…

Jedyną wielkością, na której mogłem się oprzeć, były właśnie koszty rocznego ogrzewania. Korzystając z przygotowanego rok temu zestawienia cen ciepła i energii, podzieliłem naliczone mi opłaty przez cenę kilowatogodziny ciepła, wynoszącą 0,19 PLN. Otrzymałem z tego obliczenia wynik, 2 108 kWh ciepła zużytego w moim mieszkaniu. Po odniesieniu tego do powierzchni (32,5 m²) otrzymałem wskaźnik sezonowego zapotrzebowania na ciepło do ogrzewania w wysokości 60 kWh. Dużo to, czy mało?

Ano aż czterokrotnie więcej, niż wynosi standard dla domu pasywnego — 15 kWh/m² rocznie!

A więc wychodzi na to, że na ogrzewanie domu energooszczędnego wydałbym mniej, niż na ogrzewanie mieszkania. I to przy uwzględnieniu tego, że moje mieszkanie z czterech stron sąsiaduje z przestrzeniami ogrzewanymi, więc straty ciepła do sąsiadów są pomijalne. Mam tylko dwie ściany zewnętrzne, a i tak mam kiepski wskaźnik. To pewnie wszystko przez wentylację grawitacyjną. 😉

Opublikował 03.09.2011 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting