Między czajnikiem a grzejnikiem, czyli o mocy ogrzewania elektrycznego

W dzisiejszym wpisie w kilku słowach postaram się odpowiedzieć na pytanie Czytelnika, podrzucone w komentarzu pod tekstem o tańszym ogrzewaniu drogim prądem. Pytanie brzmi:

Witam, gdzieś na forum wyczytałem, że lepiej jest grzać elektrycznie w pokoju grzejnikiem o większej mocy bo szybciej zagrzeje niż o małej mocy? Dokładnie znalazłem takie porównanie: „Ma Pan zagotować litr wody i ma Pan czajnik 2000W i 500W. Ten pierwszy zagotuje przykładowo w 3 minuty, ten drugi w pół godziny”

Odnosiło się do tego że lepiej zamontować grzejnik np. 2kw niż 1kw czy 500W. Jak Pan to widzi?

Istotnie, jest pewna analogia między gotowaniem wody w elektrycznym czajniku, a ogrzewaniem pokoju z użyciem elektrycznego grzejnika. Czy raczej — jego podgrzewaniem.

Bo w gotowaniu wody w czajniku chodzi o to, by jak najszybciej doprowadzić ją do wrzenia. By jak najszybciej podnieść jej temperaturę do 100°C. Grzałka w elektrycznym czajniku oprócz dostarczania ciepła do wody dla podniesienia jej temperatury, musi też zrównoważyć ucieczkę ciepła z czajnika. Dlatego nie można powiedzieć, że zagotowanie wody w czajniku o dwukrotnie większej mocy potrwa dwa razy krócej.

Za to w ogrzewaniu chodzi, co do zasady, o to, by utrzymać w pokoju temperaturę zapewniającą komfort cieplny. Jeśli więc szukać analogii między elektrycznym grzejnikiem a czajnikiem gotującym wodę, musielibyśmy włączyć grzejnik w zimnym pokoju i sprawdzać, jak długo potrwa, zanim pokój zostanie ogrzany.

W takim przypadku rzeczywiście ma znaczenie, czy grzejnik ma 0,5 kW czy 2 kW mocy. Ten drugi nagrzeje pokój szybciej.

Ale tak naprawdę w codziennej eksploatacji budynku nie ma to znaczenia. Bo nie codziennie wyłączamy ogrzewanie w domu na okres tak długi, by dom się wychłodził i trzeba było go ponownie ogrzewać. Raczej staramy się, by temperatura w ciągu dnia ulegała tylko niewielkim wahaniom, rzędu np. 2-3°C (np. między 18°C a 21°C — 21°C rano i wieczorem, a 18°C w nocy i przez resztę dnia).

W stanie ustalonym, tj. przy podtrzymaniu odpowiedniej temperatury w pokoju, obydwa grzejniki będą zachowywać się podobnie. Jeśli nie mają możliwości modulacji mocy (a raczej nie mają), będą się po prostu włączać i wyłączać. Włączać na trochę, dogrzewać do odpowiedniej temperatury, a potem wyłączać się na okres tym dłuższy, im wolniej będzie uciekać ciepło z pokoju. Zaś sam czas pracy zależeć będzie od mocy — dla wyższej mocy będzie odpowiednio krótszy.

Czy więc lepiej zamontować grzejnik o mocy 0,5 kW czy 2 kW? To zależy.

Jeśli grzejnik o mocy 0,5 kW wystarczy do utrzymania w pokoju odpowiedniej temperatury przy -20C na zewnątrz, a dodatkowo nie planujemy często obniżać temperatury w domu o więcej, jak małe kilka stopni, to kupiłbym właśnie taki. Choćby z tego względu, że nie potrzebujemy do systemu grzewczego z takimi grzejnikami grubych kabli i dużego zapotrzebowania na moc od zakładu energetycznego.

Opublikował 14.02.2015 mgr inż. Krzysztof Lis

4 komentarze do artykułu “Między czajnikiem a grzejnikiem, czyli o mocy ogrzewania elektrycznego”

  1. Dziękuje za artykuł związany z moim zapytaniem. Ale jak Pan odniesie się do tego:

    Przykład łazienki w której mamy 19 st.C a przy prysznicu chcemy 29
    Wyniki badania na konkretnej łazience 6m2
    Grzejnik 2kW z nadmuchem gorącego powietrza w dół – z 19 na 29 około 3 min. Zużycie 0.1kWh
    Mata grzewcza 800 W czas dogrzewanie z 19 do 29 czas 40 min zużycie 0.53 kWh
    Ta sama mata z obniżonym napięciem tak by moc była 500W czas dogrzewanie z 19 do 29 st 2h zużycie 1kWh
    Dalsze obniżenie napięcia – mata ma 150 W – temperatura nie rośnie… a licznik bije.

  2. @Adam: to akurat mnie zupełnie nie dziwi. Bo mierzymy temperaturę powietrza, a tę najszybciej podniesie w łazience (zwłaszcza, gdy ma ona małą kubaturę) ogrzewanie nadmuchowe. Czy to będzie grzejnik z wentylatorem (konwektor), czy farelka (termowentylator), czy suszarka do włosów, nie ma większego znaczenia.

    Żeby zaś mata grzewcza mogła ogrzać powietrze, najpierw musi zagrzać beton, podłogę, część tego ciepła rozpłynie się w poziomie do sąsiednich pomieszczeń. Ale z drugiej strony ogrzewanie podłogowe z matą grzewczą da ten sam komfort cieplny przy niższej temperaturze, bo przecież część ciepła oddaje na drodze promieniowania, a więc bezpośrednio. Powietrze jest zimne, a czujemy, że jest ciepło. Akurat w łazience możemy tego za bardzo nie odczuć, bo tu też znaczenie ma np. przeciąg (bo najmocniej w łazience chłodzi nas powietrze porywające cząsteczki wody z powierzchni skóry).

    Do szybkiej zmiany temperatury nadaje się niestety tylko ogrzewanie nadmuchowe.

  3. Podłączam się pod wątek, bo poruszyliście Panowie kwestię ogrzewania nadmuchowego oraz podtrzymywania stałej temperatury w pomieszczeniach.
    Otóż, mam kocioł na paliwo stałe i system centralnego ogrzewania. Jeżeli w tygodniu nie ma mnie w domu przez ok. 9 godzin dziennie (praca + dojazd), czy zamiast włączonego kotła przez cały czas i podtrzymywania stałej wysokiej temperatury, nie byłoby oszczędniej pod moją nieobecność zmniejszyć pracę kotła do minimum i na trochę przed powrotem do domu uruchomić ogrzewanie nadmuchowe, by podnieść temperaturę do 20-21, a po powrocie podnieść parametry w kotle do takiego poziomu, by przez noc podtrzymywać 17-18 stopni i rano przed pobudką znów załączyć nadmuch, by powietrze podgrzało się o te 2-4 stopnie?

  4. @Zmarźlak: trudno powiedzieć, czy to się opłaci. Można spróbować. Trzeba tylko pamiętać, że za komfort cieplny odpowiada nie tylko temperatura powietrza w pokoju, ale też także np. temperatura ścian i sufitu.

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting