Jak sprawiedliwie podzielić rachunki za ogrzewanie?

Chcąc wiedzieć, co się na rynku systemów grzewczych dzieje, swojego czasu zapisałem się na powiadomienia od Google o nowych artykułach na ten temat.

Niemal spadłem z krzesła, gdy przeczytałem ten, zatytułowany „Zapomnijcie o miernikach„, a szczególnie ten fragment (wytłuszczenie moje):

Nareszcie przeszliśmy na sprawiedliwy system obliczania opłaty za ogrzewanie od metra kwadratowego. Niestety już pojawiły się osoby, które próbują lobbować za powrotem do mierników, a przecież te zawodziły i to strasznie

Spadłem z krzesła, bo nie mogę zrozumieć, jak ktoś może być aż takim durniem. Choć może ja po prostu jestem człowiekiem małej wiary…

Rzecz tyczy się oczywiście tematu rozdzielania kosztu ciepła zużytego w budynku wielorodzinnym na poszczególne lokale (na poszczególnych użytkowników). Tematu, o którym pisałem już tu kilka razy, ale zrobię to raz jeszcze.

Zagadnienie nie jest łatwe i prawdopodobnie nie znaleziono jeszcze takiego rozwiązania, które zadowoliłoby wszystkich. Zawsze, jak to w każdej zbiorowości, ktoś będzie niezadowolony z przyjętego rozwiązania. A dokładnie — będzie niezadowolony z wysokości swoich rachunków.

Sprawiedliwie podzielić opłaty

Sprawiedliwie — czyli jak? Myślę, że na to pytanie też można byłoby znaleźć kilka odpowiedzi.

Moim zdaniem sprawiedliwy podział opłat za zużycie ciepła wynika wprost z tego, ile kto zużył ciepła. Tak samo, jak w sklepie płacę tylko za ziemniaki, które kupuję i przynoszę do domu, tak powinienem płacić za ciepło, które trafiło do mojego mieszkania. Oczywiście, jeśli kupię ziemniaków za dużo i mi się zepsują w szafce, to je wyrzucę. Jeśli kupię ich za mało, będę trochę głodny, ale odrobina głodu (i chłodu) jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Więc chcę płacić tylko za moje ziemniaki — nie mam ochoty kupować ziemniaków wszystkim mieszkańcom bloku.

Skoro płacimy za zużycie wody czy gazu wedle liczników i za zakupy w sklepie wedle zawartości koszyka, czemu nie możemy płacić analogicznie za zużycie ciepła?

Najlepszym chyba sposobem dzielenia kosztów ogrzewania na lokale jest po prostu pomiar ilości ciepła dostarczanego do grzejników w każdym mieszkaniu. Robi się to bardzo prosto z użyciem ciepłomierza, który z zasady jest urządzeniem dość wiarygodnym i niezawodnym. Mierzy on trzy parametry:

  • ilość wody, która przez niego przepływa,
  • temperaturę wody docierającej do mieszkania,
  • temperaturę wody wracającej z mieszkania.

Mnożąc przez siebie ilość wody i różnicę temperatur, otrzymujemy ilość ciepła, które w lokalu zostało — za to ciepło jego właściciel powinien zapłacić.

Takie rozliczenie oczywiście nie jest możliwe w blokach, w których ciepło dostarczane jest przez kilka pionów. Dzieje się tak zwłaszcza w starych budynkach, w nowych najczęściej jest jeden pion, od którego odchodzi osobna rurka do każdego mieszkania. W tym wariancie bardzo łatwo można zamontować miernik ciepła.

W przypadku pionów jest to oczywiście niemożliwe. Wprawdzie można byłoby mieć osobny licznik podłączony do każdego pionu (czyli dla każdego z pokoi osobno), ale to nie wyeliminuje ogrzewania pomieszczeń także przez same piony. Trzeba byłoby je zamurować w ścianie, bo samo obłożenie ich pianką izolacyjną nie pomoże. Polacy są sprytni i na pewno by te pianki zdjęli, ewentualnie montując z powrotem tylko na czas kontroli. 😉

Znacznie gorszym rozwiązaniem, które może być stosowane w opisanych przypadkach, jest stosowanie podzielników kosztów ciepła. Pozwalają one z pewnym przybliżeniem mierzyć ile ciepła trafiło z grzejnika do pomieszczenia. Czy mierzą to elektronicznie, czy za pomocą odparowywania jakiejś substancji, to kwestia wtórna. Taki podzielnik jest w stanie zmierzyć temperaturę powierzchni grzejnika oraz temperaturę w pokoju, a na ich podstawie — osiąganą w danym momencie moc.

To przybliżenie jest całkiem niezłe, ale problem robi się przy przeliczaniu wskazań podzielników na opłaty.

Oczywiste jest, że im grzejnik większy, tym większa jego moc przy tej samej różnicy temperatur. To z całą pewnością powinno być brane pod uwagę przy stosowaniu podzielników. Powinny one być montowane na wszystkich grzejnikach w domu — także tym w łazience.

Z całą pewnością natomiast nie ma powodu, by rozróżniać opłaty za ogrzewanie od tego, jak położone jest mieszkanie. To nie powinno mieć żadnego wpływu. Jeśli ktoś ma mieszkanie narożne, z dwiema ścianami zewnętrznymi, będzie zużywać więcej ciepła. I za to zużycie powinien zapłacić tylko i wyłącznie on — a nie także częściowo jego sąsiedzi. Przecież może sobie to mieszkanie zmienić, jeśli mu to nie pasuje!

Rozliczenia prowadzone z użyciem podzielników bywają robione niezrozumiale (oczywiście także bywają obliczenia robione źle) i to ludzi do tych podzielników zniechęca. Ale podział kosztów ciepła w oparciu o powierzchnię mieszkania nie jest wcale lepszy!

Opublikował 02.11.2013 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting