Jak sprawdzić, czemu i którędy wieje po nogach?

Oprócz pisania o ogrzewaniu, sporo miejsca tu na blogu poświęciłem przeróżnym zagadnieniom dotyczącym wentylacji. Bo to temat dość mocno powiązany z ogrzewaniem, jako że tędy właśnie z każdego domu tracimy sporo ciepła.

Dziś odpowiedź na pytanie Czytelnika, dotyczące właśnie wentylacji — objawów działania (czy może raczej niedziałania, albo nieprawidłowego działania) wentylacji grawitacyjnej (naturalnej).

Proszę o poradę .”wieje po nogach”
Dom dwu piętrowy, dwa kominy jeden do pieca na gaz (+4 kanały wentylacyjne)  drugi na kominek (jeden kanał wentylacyjny).
Kominy schidel systemowy.
Mam wrażenie iz z kratki przewietrzajacej komin od kominka ( salon) wieje swieżym powietrzem co powoduje nieprzyjemne „ciągniecie po nogach” wyraźnie też posadzka ma niższa temperaturę w okolicach komina
W tym samym pomieszceniu jest kanał wentylacyjny (razem z kominem)  oraz okap kuchenny.
Generalnie układ wentylacyjny jest następujący:
Komin gazowy(parter)  wentyluje garaż, kotłownie, łazienkę , kuchnie /salon
W kotłowni znajduje sie rownież dodatkowo „zetka”
Komin kominkowy(parter) wentyuje salon
Kominy mają wysokość prawie 10 m, a mimo to występuje opisane zjawisko

Co zrobić aby sie tego pozbyć ?

Z przeciągami w domu jest ten sam problem, jak z ucieczką ciepła. Jesteśmy w stanie je do pewnego stopnia odczuć naszymi zmysłami, ale zobaczyć ich nie potrafimy bez użycia specjalistycznych narzędzi. Na szczęście, do zbadania przeciągów i tego, co dzieje się z powietrzem wentylacyjnym w domu, potrzebne jest narzędzie, które każdy w domu ma: świeca. Albo kadzidełko. Z pomocą płomienia świecy lub dymu z kadzidełka sprawdzimy, jak przepływa powietrze wewnątrz domu, a przede wszystkim — którędy napływa do jego wnętrza. Potrzeba na to tylko odpowiednio dużo czasu i cierpliwości.

Gdybym miał jednak próbować odpowiedzieć na pytania Czytelnika bez zobaczenia jego domu (i bez przyjrzenia się, co się w domu dzieje), obstawiałbym, że po prostu nie ma którędy napływać świeże powietrze.

Żeby wentylacja grawitacyjna działała w domu dobrze, musimy mieć odpowiednie kominy. Odpowiednio wysokie, o odpowiednio niskim oporze przepływu — czyli o odpowiednio dużym przekroju i czyste, a nie zabrudzone odkładającym się tam latami brudem. Jeśli kominy są czyste, wysokie i szerokie, mamy drogę, którą zużyte powietrze (ciepłe i wilgotne) może dom opuszczać.

I ono sobie będzie tamtędy płynąć, jeśli mu nie przeszkodzimy, np. mocno ograniczającymi przepływ kratkami wentylacyjnymi. Czasem przepływ blokuje np. gniazdo ptaków, zbudowane u wylotu kanału wentylacyjnego (ptaki też się lubią ogrzewać w ciepłym powietrzu z wentylacji).

Dom jednak nie jest z gumy i na miejsce powietrza zużytego musi napłynąć świeże. Jeszcze 30 lat temu powietrze świeże napływało do domów przez wszelkie nieszczelności w stolarce okiennej i drzwiowej. Dziś montujemy okna szczelne, plastikowe, które nie generują przeciągów.

I kończy się to tym, że wszystkie kominy w domu ochoczo wyciągają powietrze (siła wyporu działa tym mocniej, im cieplej w domu i zimniej na dworze), a nie ma ono którędy napłynąć.

W takiej sytuacji po prostu powietrze zaczyna napływać tymi otworami, które ma do dyspozycji. Na przykład „zetką”, czyli nawiewem powietrza dla kotła w kotłowni. Jeśli między kotłownią a resztą domu nie ma szczelnych drzwi, to powietrze tą drogą dociera do reszty domu. Ale czasem powietrze zaczyna napływać do domu kanałami wentylacyjnymi! Mamy wtedy zwrotny ciąg, który kończy się na przykład tym, że w łazience z kanału wentylacyjnego komuś na plecy wpada strumień zimnego powietrza. I kurz, który jest przez to powietrze wydmuchiwany z kanału.

Skąd ten efekt? Uprośćmy dom do małego, szczelnego domku z dwoma kanałami wentylacyjnymi — w kuchni i łazience. Gdy w kuchni włączymy okap, zacznie on wciągać zimne powietrze przez kanał wentylacyjny w łazience. Gdy go wyłączymy, taki obieg powietrza będzie trwać cały czas, bo nie ma siły, która samoczynnie zmieniłaby kierunek przepływu powietrza przez kanał w łazience.

No dobra, dość teorii, pora na odpowiedź na nurtujące Czytelnika pytania: jak sobie z tym poradzić?

Rozwiązanie jest bardzo proste, ale niestety mało atrakcyjne. Bo jedynym wyjściem z sytuacji jest po prostu rozszczelnienie okien w pomieszczeniach. To tamtędy zacznie napływać powietrze do domu, zamiast przez kartkę przewietrzającą komin z kominka.

To rozwiązanie przywróci właściwą cyrkulację powietrza po domu.

Ale czy to zlikwiduje przeciągi? Oczywiście, że nie. Niestety. Na likwidację przeciągów jest tylko jedno rozwiązanie — a nosi ono nazwę wentylacji mechanicznej nawiewno-wywiewnej (zrównoważonej). Bo tylko taką można sterować. Warto, by była z odzyskiem ciepła, wtedy temperatura powietrza nawiewanego będzie wyższa (bo zostanie wstępnie podgrzane w wymienniku ciepła) i nie będzie odczucia przeciągu.

Opublikował 27.02.2015 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami ,

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting