Jak poprawić działanie wentylacji hybrydowej?

Gdy idzie zima i temperatura powietrza na zewnątrz spada, staramy się ograniczyć straty ciepła z budynku. I słusznie. Niestety, część tych strat jest po prostu nie do uniknięcia, czego dowodem w pewnym sensie jest dzisiejsze pytanie od Czytelniczki.

Kupiliśmy mieszkanie nowe, na 4p ostatnim, nad nami jest juz tylko dach.
Do wentylacji w łazience i kuchni mamy po dwa włączniki. (podobno dwa bieguny)
Nowe budownictwo wiec jest standardowo wentylacja grawitacyjna. Podobno wiatraczek jest w kanale gdzieś na górze (a nie bezpośrednio u nas w łazience)
Nie wiemy jak sobie poradzić z utratą ciepła ;/
I dodatkowo w łazience zimno wzmaga gres na podłodze.

Gdy oba włączniki/oba bieguny w łazience sa wyłączone to do środka wpada zimne powietrze, gdy jest włączony 1 bieg, mamy wrażenie ze powietrze stoi, ale mimo wszystko jest zimniej po stronie łazienki tam
gdzie jest kratka, na 2biegu juz hula i wylatuje powietrze na zewnątrz wyciągając całe ciepło ;/
Podobno – skoro włącznik biegów są w naszym mieszkaniu więc my płacimy za prąd którym uruchamiamy biegi.

mieszkanie jest w prostokącie, na jednym końcu jest łazienka, drzwi wejsciowe aneks kuchenny, po drugie stronie salon i sypialnia.

większość odpowiedzi w internecie do podobnych problemów brzmią tak samo.
„W przypadku szczelnych mieszkań, wpuszczać powietrze oknami lub nawiewnikami.”
Posiadamy nawiewniki w oknach (mamy jedno okno w sypialni, i tylko podwójne drzwi balkonowe w salonie)
Gdy włączymy nawiewniki nawet tylko na lekkie otwarcie (mamy dwa tryby) do mieszkania wpada zimno, grzejniki pracują cały czas bo przecież termostat wyczuwa wpadające zimno i chce wyrównać temperaturę,
przez co mam wrażenie ze wpadające powietrze nie dociera do łazienki, przez co wentylator w łazience wdmuchuje zimne do środka.

W łazience jest kaloryfer wydajny na taki metraż a mimo to jest zimno w niej.

Czy jest Pan w stanie jakieś wskazówki podpowiedzieć?

No cóż… typowe mieszkanie ma tylko dwa duże otwory, którymi powietrze może do niego napływać lub je opuszczać. Obydwa to kanały wentylacyjne — jeden w łazience, drugi w kuchni. Poza tym powietrze przenika przez ewentualne nieszczelności.

Pionowy kanał kominowy będzie wytwarzać ciąg, bo znajdujące się w nim ciepłe powietrze z mieszkania ma mniejszą gęstość, niż zimne powietrze na zewnątrz. Ten ciąg kominowy powoduje wyciąganie powietrza z mieszkania.

I zazwyczaj jest tak, że przy niedostatecznej ilości powietrza napływającego do mieszkania przez nieszczelności, uchylone okna i nawiewniki, jeden kanał kominowy powietrze wyciąga, a drugi — nadmuchuje. I to w pierwszej kolejności należałoby sprawdzić.

A sprawdzenie tego jest dość łatwe. Wystarczy wziąć kadzidełko zapachowe, albo świecę. Zapalić i zbliżyć do kratki wentylacyjnej. Obserwować, w którą stronę odchyla się płomień, lub dym z kadzidełka. Jeśli w stronę kratki, to dobrze. Jeśli w przeciwną, to znaczy, że przez kratkę nawiewane jest powietrze.

Na szczęście da się to poprawić.

Zacznijmy od tego, że taki układ wentylacji hybrydowej (tj. grawitacyjnej wspomaganej w razie potrzeby wentylatorem wyciągowym) jest całkiem niezły. I w gruncie rzeczy obecny w bardzo wielu polskich domach i mieszkaniach, np. pod postacią okapu w kuchni i wentylatora w łazience. Gdy jest odpowiednia pogoda dla działania wentylacji grawitacyjnej, ona wystarcza do zapewnienia wymiany powietrza. Gdy pogoda jest nieodpowiednia, albo gdy trzeba chwilowo zintensyfikować wymianę powietrza (np. w celu wywietrzenia nieprzyjemnego zapachu z kuchni bądź łazienki), włącza się wentylator.

Co jednak nie zmienia faktu, że w każdym przypadku do mieszkania trzeba powietrze dostarczyć, bo przecież mieszkanie nie jest z gumy. Przy stałej objętości musi być w nim tyle samo powietrza.

Może się okazać, że w mieszkaniu Czytelniczki naturalny ciąg kominowy w kuchni jest na tyle silny, że wymusza napływ powietrza do mieszkania przez kanał w łazience. I że dopiero włączenie wentylatora na kanale łazienkowym na pierwszy bieg wystarcza, by ten efekt zrównoważyć.

Na pewno konieczne będzie wpuszczanie powietrza przez nawiewniki. Bez tego wentylacja nie ma szans działać poprawnie. I niestety to tak być musi, że przez nawiewniki (czy rozszczelnione okna) wpada zimne, suche powietrze. Po to właśnie jest w mieszkaniu wentylacja, by wilgotne zużyte powietrze z niego usuwać i zastępować je świeżym, suchym. Niestety, jest ono też przy okazji zimne i za ciepło uciekające przez kanały wentylacyjne trzeba zapłacić.

Ale można dość łatwo ograniczyć ilość napływającego powietrza do mieszkania, montując w łazience i kuchni higrosterowane kratki wentylacyjne. One będą dławić przepływ powietrza, jeśli jego wilgotność będzie nieduża. Tym sposobem wtedy, gdy wentylacja nie jest tak bardzo potrzebna (bo powietrze jest suche), będzie ona mniej intensywna. Gdy zaś np. w łazience ktoś weźmie kąpiel i wytworzy duże ilości pary, kratka wentylacyjna ją wypuści na zewnątrz.

Ważne jest też zapewnienie, by powietrze wentylacyjne mogło się dobrze rozpływać po całym mieszkaniu. Szczelnie zamknięte drzwi między pokojem a korytarzem, w dodatku bez szpary między drzwiami a podłogą, mocno blokują przepływ powietrza. I dlatego musi ono szukać innych, łatwiejszych dróg, by trafić do mieszkania. O powietrzu można śmiało powiedzieć, że porusza się po linii najmniejszego oporu.

Podsumowując, moje rady są dwie:

  1. proszę nie bać się wpuszczania zimnego powietrza,
  2. ale także zamontować higrosterowane kratki wentylacyjne, by wydajność wentylacji bardziej przystawała do realnych potrzeb.

Opublikował 08.12.2014 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami , ,

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting