Jak docieplić stary, drewniany dom

Zazwyczaj piszę tu o sposobach dostarczania ciepła, ale czasem zdarza mi się też pisać o jego oszczędzaniu — na przykład o ocieplaniu budynków. I właśnie pod jednym z takich wpisów Czytelnik zostawił komentarz z pytaniem o to, jak docieplić stary, drewniany dom.

Mam pytanko. Stary dom drewniany. Wykładka z cegły, na zewnątrz obity deskami. Grubość całęgo muru czyli liczę cegłe, tynki, deski to jakieś 15 cm, może ciut więcej.

W kwestii ciepła nie jest źle, ale wiadomo że  nie jest też idealnie. Co proponujecie  temacie ocieplenia?  styropian odpada bo dom drewniany a nie chce zepsuć wyglądu. Może wełna, ale też się zastanawiam czy nie będzie łapać wilgoci. Są jeszcze jakieś  płyty wiórowe czy coś. Nie wiem.

Gdybym się zdecydował na jakieś ocieplenie, pwoiedzmy wełnę to ile tego trzeba przy takiej konstrukcji domu. Całość chciałbym znowu pokryć deskami, aby zachować  dotychczasowy wygląd domu.  Siding odpada bo raz to praktykowałem(pomagałem w montażu) na innym budynku i żadna rewelacja, chyba że  jest taki co nie zmienia koloru przez wiele, wiele lat.

Orientujecie się w wartościach przenikania ciepła? Chodzi mi o to ile  ma dajmy an to 1 cm deski(powiedzmy świerkowej, sosnowej  czy innej) a ile 1 cm styropianu czy wełny? Jakoś nie mogę tego ustalić a chciałem to sobie porównać.

Z modernizacją starych budynków jest zawsze niemały problem. Po pierwsze, z wyborem odpowiedniej technologii. Po drugie, z odpowiednim jej zastosowaniem, czyli po prostu zamontowaniem wszystkiego zgodnie z zasadami sztuki.

Zwłaszcza, jeśli dom budowany był w czasach niedoboru, kiedy stosowano przeróżne wynalazki, by zamarkować braki i niedoróbki…

Zacznijmy więc od spraw najprostszych, czyli od końca wiadomości Czytelnika.

Drewno kontra wełna i styropian

Drewno całkiem nieźle chroni przed ucieczką ciepła, jeśli patrzeć tylko na współczynnik przewodzenia ciepła przez jednolitą warstwę drewna i porównać to do muru z cegły. Znacznie gorzej wygląda sytuacja, gdy się uwzględni także straty ciepłego powietrza i nawiewanie zimnego przez szczeliny między kolejnymi deskami, ale to inna historia.

Sam współczynnik przewodzenia ciepła λ dla drewna sosnowego i świerkowego w poprzek włókien wynosi 0,16 W/mK. Jest to wielkość kilka razy lepsza od litego muru z pełnej cegły na zwykłej zaprawie (0,77 W/mK).

Ale jest to też wielkość kilka razy większa, niż dla styropianu czy wełny mineralnej. Współczynnik przewodzenia ciepła tych materiałów wynosi ok. 0,04 W/mK.

[ad#AdSense 540×200]

Czyli… żeby osiągnąć taki sam efekt izolacji cieplnej przy jednolitej przegrodzie potrzebujemy:

  • 10 cm styropianu albo
  • 38 cm drewna albo
  • 183 cm muru z cegły.

Nie bez przyczyny przy budowie murów z cegły stosowano np. pustki powietrzne, bo taka pustka znacznie lepiej izoluje, niż cegła. Zwłaszcza, jeśli nie jest wentylowana, tj. tamtędy do wnętrza muru nie wnika zimne powietrze. Bo jeśli jest dobrze wentylowana, to w zasadzie należałoby uznać, że cała następna warstwa muru w ogóle nie izoluje, skoro mróz wnika przez przeciąg do jego środka.

Jak więc ocieplić taki dom?

W każdej podobnej rozmowie zakładam od razu, że dom jest źle wentylowany. Że może mieć szczelne okna, ale słabą wentylację i że przez to mieszkańcy zmagają się z problemami z wilgocią.

Jeśli tak, to w zasadzie należałoby najpierw rozwiązać ten problem, by nie wpakować się w kolejne problemy, gdy za kilka lat cała izolacja namoknie i przestanie być efektywna. Jeśli dom ma nieużytkowe poddasze, to montaż instalacji wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła jest banalnie prosty i sprowadza się do zrobienia paru dziur w stropie, ułożeniu przewodów i centralki, oraz przykryciu tego grubą kołderką wełny mineralnej. A w zasadzie można od razu całe poddasze porządnie zaizolować. Porządnie, tzn. kładąc 40 cm wełny mineralnej na podłodze. Niech tam sobie hula wiatr i mróz, w domu ma być ciepło…

[ad#AdSense 540×200]

Jeśli nie ma takiej możliwości, postarałbym się umieścić na ścianie taki materiał izolacyjny, który nie stanowi istotnej bariery dla przenikania wilgoci. Żeby mogła ona sobie przenikać przez ściany, skoro już musi. Czyli raczej wełnę mineralną, niż styropian. Albo jakieś inne wynalazki, w rodzaju wełny drzewnej. Pewnym rozwiązaniem mogłoby być docieplenie od wewnątrz pianką poliuretanową, która zamyka dostęp wilgoci do ścian i doskonale je uszczelnia. Ale ostatnio sporo się słyszy o uwalnianiu przez piankę przeróżnych związków chemicznych, co przy słabej wentylacji dla zdrowia pewnie nie pozostanie obojętne.

A ile dać tej izolacji? W zasadzie przy tak słabo ocieplonym budynku można śmiało powiedzieć, że im więcej, tym lepiej. Ale i tak pewnie okaże się, że więcej, niż 20 cm z różnych względów się zamontować nie da…

Opublikował 22.08.2014 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami , ,

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting