O czym świadczą dopłaty po zmianie podzielników kosztów ciepła?

W jakimś portalu lokalnym trafiłem ostatnio na żale mieszkańców jakiegoś bloku, że po zmianie podzielników kosztów ciepła nagle oszczędni ludzie zaczęli dopłacać za ogrzewanie mieszkań. Przepraszam, teraz sobie nie przypomnę, w jakim to było portalu…

Tak czy siak, mieszkańcy byli niezadowoleni, że pomimo oszczędności podobnych, jak w poprzednich latach, musieli dopłacić do prognozowanego kosztu ogrzewania. I zrzucają winę na gorsze podzielniki kosztów ciepła, które zostały im zainstalowane.

Rzecz w tym, że podzielniki kosztów wyparkowe zostały im zamienione na podzielniki elektroniczne. Przyjrzyjmy się więc różnicom między nimi.

Podzielniki wyparkowe to wynalazek dość stary. Sięgnijmy do leżącego na moim biurku poradnika „Ogrzewanie i klimatyzacja” (Recknagel-Sprenger, Arkady, Warszawa 1976, rozdział 1.6), by upewnić się, jak stary i jak niedokładny. Cytuję:

Miernik [ilości ciepła — przyp. KL] składa się z obudowy umocowanej między ogniwami grzejnika radiatorowego, w której zamontowano rurkę pomiarową wypełnioną specjalną cieczą (tetralina lub inna). Ilość cieczy, która odparuje w ciągu okresu pomiarowego, stanowi miarę ilości ciepła oddawanego przez grzejnik. Nie są to liczniki ilości ciepła w ścisłym znaczeniu tego określenia, lecz wskaźniki kosztów ogrzewania, tj. służą do wyznaczania względnego podziału kosztów eksploatacji urządzeń centralnego ogrzewania. W celu określenia ilości ciepła oddawanego z całej powierzchni grzejnika należy wykonać wiele pomiarów w różnych punktach powierzchni. Uzyskanie wiarygodnych wyników pomiarów uzależnione jest od poprawnego sposobu zamontowania miernika. Określenie poprawek dla różnych typów grzejników (radiatorów, konwektorów itd.) jest trudne.

Tak naprawdę, to trzeba ten cytat skorygować. Ilość odparowanej cieczy nie świadczy o tym, ile ciepła oddał grzejnik, tylko o tym, jaką temperaturę miał podzielnik między kolejnymi odczytami. A te wykonuje się raz w roku, dlatego są to pomiary bardzo niedokładne. Wystarczy, że podzielnik jest w nasłonecznionym pokoju, w którym latem jest bardzo gorąco — on wykaże większe zużycie ciepła ze względu na wysokie temperatury latem.

Taki podzielnik nie uwzględnia też różnicy w upodobaniach użytkowników. Jeśli lubimy mieć w mieszkaniu chłodniej, grzejnik przy tej samej temperaturze powierzchni dostarczy do pokoju więcej ciepła. Wynika to z wyższej różnicy temperatur. Z tego względu podzielnik pokaże takie same zużycie ciepła dla dwóch analogicznych grzejników w pokojach o różnej temperaturze, podczas gdy to faktyczne zużycie będzie różne. Poza tym potwornym problemem jest określenie wiarygodnych poprawek (współczynników korekcyjnych) w zależności od powierzchni grzejnika.

I teraz dochodzimy do sedna — podzielniki elektroniczne są znacznie dokładniejsze. Bo one mierzą faktyczną temperaturę grzejnika, a więc sprawdzają, kiedy grzejnik jest włączony. Mogą też mierzyć temperaturę w pokoju i brać na to poprawkę.

Zatem należy się cieszyć, że podzielniki wyparkowe zostały zastąpione elektronicznymi. Jeśli rachunek za ogrzewanie zrobił się wyższy, to niekoniecznie wina podzielnika — po prostu zużycie ciepła w budynku mogło być w danym sezonie wyższe, niż w poprzednim. To oznacza konieczność dopłat do prognoz poczynionych w oparciu o dane za poprzedni sezon. Jednocześnie mogły też wzrosnąć ceny ciepła.

Oczywiście może też być gdzieś błąd w rozliczeniach kosztów ciepła. Dlatego znacznie lepsze do określania rachunków za ogrzewanie są ciepłomierze…

Opublikował 10.04.2013 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami ,

3 komentarze do artykułu “O czym świadczą dopłaty po zmianie podzielników kosztów ciepła?”

  1. Znaczne lepsze do uczciwego określenia sprawiedliwych rachunków za ogrzewanie jest mieszkanie w zabudowie jednorodzinnej – wolnostojącej lub szeregowej.
    Bo wymysł socjalizmu – zabudowa wielorodzinna bez prywatnego jej właściciela – niesie za sobą tylko problemy w żadnym innym systemie nie znane…

    Poza kwestią ogrzewania problemem też jest ustalenie wysokości opłat za śmieci, prąd, gaz, wodę…

    Choć słyszałem o bardzo ciekawym przykładzie sprawnie funkcjonującej wspólnoty mieszkaniowej, gdzie w całym bloku wszystkie mieszkania są prywatne. Oni uradzili, że najtaniej będzie im kupić kocioł gazowy oraz przy bezokiennej ścianie bloku postawić kominy (http://www.fotoszok.pl/upload/44f8399e.jpg) Nie mają problemu z rachunkami, bo płacą kilkakrotnie taniej, niż czynili to przy pośrednictwie komunalnej ciepłowni…

  2. @Obserwator: w „kilkakrotnie taniej” nie wierzę, ale z pewnością w wielu przypadkach po takiej zmianie można osiągnąć znaczące oszczędności na kosztach ogrzewania.

  3. Kilkukrotnie taniej, bo ta komunalna kotłownia postawiona z funduszy europejskich jeszcze przed wejściem do UE, zaczęła wliczać w cenę energii amortyzację od wartości. A skoro koszt inwestycji kotłowni był ogromny (sama kotłownia była w stanie ogrzać duży kawał miasta), to i ceny też… Efekt taki, że prawie nikt się do kotłowni nie podłączył, a ci, co podłączyli, płacą wielokrotnie drożej… Grunt, że jest ekologicznie.

    Ale ta wspólnota efekt ma ten sam, tylko kilkukrotnie taniej, bo postawiła sobie kocioł i kominy we własnym zakresie.

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting