Dlaczego podłogowe, a nie nadmuchowe?

Dziś kolejny list zainspirowany pytaniem Czytelnika pozostawionym w formie komentarza do artykułu, w którym zachęcałem do montażu ogrzewania podłogowego również na poddaszu.

Autor wychwala bardzo energooszczędne systemy grzewcze, które jednocześnie są o wiele wygodniejsze od stosowania tradycyjnych grzejników.

Ze swej strony chciałbym postawić zapytanie, dlaczego stosować ogrzewanie podłogowe, a nie nadmuchowe?
Załóżmy następujący układ: mamy spory gruntowy wymiennik ciepła, który sąsiaduje z kanałem sanitarnym (a ten daje sporo energii, bo żadna studzienka przy opadach rzędu kilkudziesięciu centymetrów nie jest zasypana), dodatkowo w trakcie korzystnych warunków pogodowych jest wspomagany przez powietrzny kolektor słoneczny umieszczony na dachu.
Mamy super szczelny dom z zastosowaniem izolacji z pianki poliuretanowej, styropianu i wełny mineralnej oraz płyt OSB na ścianach, żeby mieć ‚cieplejsze ściany’. Mamy dobre okna zasłaniane na noc okiennicami od zewnątrz (o grubości odpowiadającej różnicy pomiędzy oknem a zewnętrzną krawędzią muru) i od środka (pomiędzy krawędzią okna a wewnętrzną krawędzią ściany).
Mamy wreszcie system wentylacji z odzyskiem. Nasze świeże powietrze podgrzane uprzednio pod ziemią, kolejno podgrzewa się przez odebranie energii od powietrza przez nas zużytego, pobranego w kuchni i łazience…
Jeśli jest bardzo zimno załączamy piec nadmuchowy na ‚byle co’ – czytaj odpadki z biomasy. Piec dodatkowo ogrzewa nam nasze powietrze do takiego poziomu, że uzyskujemy pełen komfort cieplny.
Jeśli jesteśmy bardziej leniwi lub nie mamy zbytnio miejsca pod domem na gromadzenie opału, możemy zastosować niewielki piec nawiewowy na miał/ekogroszek, gaz ziemny, olej opałowy, gaz ze zbiornika.

Każdy z wymienionych sposobów będzie tańszy od ogrzewania prądem. Oczywiście, ma to sens, jeśli nasz dom ma ciut więcej niż 80 m kw. A to ważne, bo przyszły dom Autora więcej mieć nie będzie, więc tam taki nadmuch wielkich korzyści nie da… Skoro koszt ogrzania prądem takiego niedużego budynku, dobrze ocieplonego, przez kilkadziesiąt lat będzie niższy niż koszt inwestycji w system ogrzewania nadmuchowego, współpracującego z wentylacją mechaniczną.


Nie da się ukryć, że jestem gorącym zwolennikiem ogrzewania podłogowego. Według mnie, jest to sposób dostarczania ciepła do pomieszczeń, który sprawdzi się w przypadku 80-90% budowanych dziś domów jednorodzinnych — przy czym brakujące 10-20% jest wynikiem upodobań inwestorów.

Muszę jednak uczciwie powiedzieć, że w pewnych sytuacjach ogrzewanie nadmuchowe, powietrzne, może być właśnie tym optymalnym systemem grzewczym. O ile oczywiście przyzwyczaimy się do jego ograniczeń i wad.

Opisany przez Czytelnika dom ma sporą szansę być domem pasywnym, jeśli pozwolimy mu na duże solarne zyski ciepła i zapewnimy masę akumulacyjną do gromadzenia tego ciepła na potem. W takim domu projektowe obciążenie cieplne (czyli moc źródła ciepła, niezbędna dla utrzymania żądanej temperatury we wnętrzu, w największe mrozy) jest rzędu 10 W/m². Czyli taki dom o powierzchni 100 m² można ogrzać za pomocą małej suszarki do włosów…

W takim przypadku rzeczywiście ogrzewanie nadmuchowe rzeczywiście może być optymalnym wyborem. Będziemy mogli zrezygnować z klasycznej instalacji ogrzewczej, a ciepło rozprowadzimy za pomocą instalacji wentylacyjnej. Jako źródło ciepła wystarczy tam mała elektryczna nagrzewnica. Piec nadmuchowy, o którym wspomina Czytelnik, raczej będzie miał dużo za dużą moc jak dla takiego domu.

Osobiście nawet w domu pasywnym nie zdecydowałbym się na ogrzewanie powietrzne, tylko na wodną instalację centralnego ogrzewania. Już tłumaczę dlaczego.

Po pierwsze, ciepło przekazywane przez ogrzewanie podłogowe jest znacznie przyjemniejsze. Mam przez to na myśli, że przy tej samej temperaturze powietrza w pokoju, grzejnik podłogowy da nam wyższy komfort cieplny, niż ogrzewanie nadmuchowe. Dzieje się tak, bo temperatura podłogi jest wyższa i bezpośrednio otrzymujemy od niej ciepło na drodze promieniowania. Kiedyś postaram się opisać nieco bardziej szczegółowo, czym jest komfort cieplny i co na niego wpływa. Tak czy siak, niższa temperatura w pokoju, to mniejsze straty ciepła, a więc mniejsze rachunki za ogrzewanie.

Po drugie, łatwiej jest regulować wydajność ogrzewania w układzie ogrzewania podłogowego. Każdy pokój może mieć osobną pętlę rurek z wodą, z przepływem regulowanym przez termostat. Wydajność ogrzewania nadmuchowego też można regulować tylko zmieniając ilość powietrza dopływającego do poszczególnych pomieszczeń — zamykając lub otwierając kratki nawiewne. Można też zamontować sobie automatyczne przepustnice, podłączając je do termostatów, ale to już jest większym kłopotem.

Po trzecie, w układzie budynku o niskich stratach ciepła i niskim obciążeniu cieplnym, łatwiej jest dostosować moc ogrzewania do potrzeb. Dzięki dużej bezwładności, kocioł będzie mógł się włączać i wyłączać, by nie dopuścić do przegrzewania pomieszczeń. Jednocześnie różnica temperatury nie będzie bardzo odczuwalna w momencie, w którym kocioł się wyłączy. Tymczasem piec nadmuchowy szybko się schłodzi i temperatura powietrza drastycznie spadnie. To oznacza konieczność częstszych włączeń pieca nadmuchowego, niż kotła centralnego ogrzewania. Optymalnym wyjściem dla domu o niskim zapotrzebowaniu na ciepło byłoby jednak zamontowanie w instalacji zasobnika ciepła.

Po czwarte, ogrzewanie wodne daje możliwość przechowania ciepła kupionego taniej na później. Czyli ogrzewamy wodę kotłem elektrycznym w nocy (tani prąd!), a grzejemy przez cały dzień. Aby to było możliwe w przypadku ogrzewania powietrznego, źródłem ciepła dla niego musiałaby być nagrzewnica wodna, podłączona do kotła i zasobnika ciepła. W przypadku ogrzewania powietrznego bez takiego układu można akumulować ciepło tylko w bryle budynku. Przy dużym buforze ciepła mamy też możliwość rozpalić w kotle raz na kilka czy kilkanaście godzin, aby później cieszyć się ciepłem przez nawet kilka dni.

Po piąte, nie odważyłbym się uzależnić ogrzewania swojego domu od energii elektrycznej, bo nie ufam, że ona zawsze będzie tak tania, jak dziś. Mam brzydkie przeczucie, że już za kilka lat będzie znacznie, znacznie droższa, niż dziś. Mogę sobie łatwo zapewnić dość prądu, by napędzić pompkę obiegową centralnego ogrzewania, Nie chcę jednak kupować agregatu i benzyny do niego tylko po to, by móc później prądem z niego nagrzać sobie w domu.

 

Zobacz także

Opublikował 05.04.2013 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami ,

3 komentarze do artykułu “Dlaczego podłogowe, a nie nadmuchowe?”

  1. Za podjęcie polemiki należą się ślicznie podziękowania.
    Część argumentów mnie przekonało, choć osobiście w jednym z budynków wolałbym się jednak ‚zabawić’ w nawiew ze względu na okazjonalne przebywanie tam, gdzie potrzebuję wyższej temperatury szybko i na stosunkowo krótko.
    Ponadto co nie raz mi się śnił koszmar, że budynek grzany podłogówką, a nagle instalacja wywala, na skutek wielkiego ciśnienia z podłogi wydostają się rurki, po czym pękają, a mnie oblewa gorąca woda (oczywiście to tylko sny :-), bo w normalnej takiej instalacji temperatura wody nie powinna parzyć)…

    Przy okazji tak zastanawiam się też nad ogrzewaniem bardzo specyficznych obiektów, a mianowicie kościołów. Jedne parafie zakładają sobie zwykłe centralne z grzejnikami, inne ogrzewanie podłogowe, jeszcze inne kuszą się na ogrzewanie elektrycznymi promiennikami (w mojej opinii jest to bardzo kosztowne w eksploatacji, a komfort cieplny niezbyt duży, bo grzałki promieniują od góry).
    W takim obiekcie, gdzie jest ogromna kubatura i ludzie przychodzą na ściśle określoną porę przebywając tam przez około godzinę, sądzę że dobrze zaprojektowany nawiew nie byłby zły…
    Oczywiście ważne, żeby nie przesadzić z tym grzaniem, bo ludzie na ogół odzieży zimowej z siebie nie zdejmują, więc optymalna temperatura w takiej sytuacji to tak 11-12 stopni, nie więcej…

  2. @autor: dokładnie tak — tam, gdzie potrzebna jest szybka reakcja ogrzewania, najlepsza będzie elektryczna farelka w pokoju. A więc dobre będzie ogrzewanie nadmuchowe.

    W kościołach sprawdzają się promienniki, ze względu na to, że dostarczają ten komfort cieplny niemal natychmiast, a tak naprawdę niewiele ogrzewają sam budynek. Pokazywałem podobny efekt w tym artykule. Tu w zimnym pokoju kilkadziesiąt wat mocy grzewczej wystarcza dla zachowania komfortu.

  3. Czy myśli Pan, że połączenie dwóch systemów ma sens, tj, parter około 70m2 ogrzewany podłogowo + nagrzewanie nadmuchowe z rekuperacją. Wodę ogrzewana kotłem gazowym , do tego wymiennik ciepła w kanale. Czy coś takiego ma sens?
    Pozdrawiam

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting