Czy to właśnie grzejniki będą przyszłością ogrzewania?

Sam nie wiem jak, ale kilka dni temu wpadłem na artykuł w portalu DesignAlive odnośnie międzynarodowego konkursu Terma Design na projekt grzejnika. Zobaczyłem zwycięskie prace i złapałem się za głowę.

Czy rzeczywiście ogrzewanie przyszłości musi mieć postać grzejnika? Bez względu na to, jak bardzo atrakcyjny wizualnie on będzie, to wciąż… grzejnik…

Oto zwycięski projekt, grzejnik Induco (autorzy: Wojciech Mierzwa, Adrian Bauer).


(źródło: designalive.pl)

(źródło: Terma Design 2012 contest catalogue)

Nie powiem, urządzenie wizualnie jest ładne. Mam słabość do chromowanych, błyszczących powierzchni, choć doskonale wiem, jak wyglądają po krótkim czasie, gdy się od czegoś ubrudzą. Ale na zdjęciach chrom zawsze wygląda ładnie.

Na drugiej wizualizacji widać wielkość grzejnika, jeśli porównać go ze stojącym w tle krzesłem. Na tej podstawie oceniam, że moc takiego grzejnika będzie mogła być zbliżona do 2-3 żeberek nowoczesnego, aluminiowego grzejnika. A więc do ogrzania całego pomieszczenia jeden taki grzejnik raczej nie wystarczy (co zresztą widać po zdjęciu, na którym widać 4 takie grzejniki).

Terma Design 2012 contest catalogue podaje ciekawy opis tego grzejnika:

Zastosowanie technologii indukcji w systemach grzewczych daje szeroki wachlarz możliwości, m.in. swobodne przenoszenie rozgrzanych elementów, precyzyjne sterowanie za pomocą płyty indukcyjnej, oszczędność energii, zwiększoną efektywność grzania, możliwość swobodnej ingerencji w formę grzejnika. Forma ogrzewania ma pełne prawo być funkcjonalnym elementem dekoracyjnym, a nawet dziełem sztuki. (…) [Grzejnik Induco] Zmienia zależność pomiędzy źródłem ciepła a użytkownikiem — można dosłownie zabrać ciepło ze sobą. Obiekt może funkcjonować jako tradycyjny grzejnik, ale też jako osobisty podgrzewacz i termofor.

I teraz dopiero wszystko zaczyna być jasne.

Jak widać na drugim obrazku, na ścianie zamontowana jest „kuchenka indukcyjna” (widoczne są dwa elementy grzewcze) i wieszak pod postacią poziomej rurki. Na rurce wiesza się kolejne elementy grzejnika po to, by się rozgrzały. I tak sobie normalnie mają działać, aż zapragniemy przenieść je z jakichś względów w inne miejsce.

Pytanie tylko, czy ktokolwiek miałby ochotę zabierać ze sobą źródło ciepła? A jeśli tak, to w jakim celu? Ile będzie ważyć ten grzejnik, jeśli ma zakumulować jakąś rozsądną ilość ciepła? Do jakich temperatur ma się rozgrzewać?

I czy aby na pewno musimy zasilać go energią elektryczną? Rzeczywiście, nie sposób autorom projektu odmówić słuszności, że grzanie indukcyjne pozwala dawkować ciepło znacznie precyzyjniej, niż najlepsza głowica termostatyczna. Nawet programowalna, elektroniczna. Ale mimo to nie sądzę, by to tak właśnie miało wyglądać ogrzewanie elektryczne przyszłości.

Gdyby ktoś zapytał mnie, jak w przyszłości będziemy ogrzewać nasze domy, to odpowiedziałbym, że będzie to ogrzewanie przede wszystkim niewidoczne. Moim zdaniem popularne będą te systemy grzewcze, gdzie sam grzejnik będzie ukryty — albo w formie ogrzewania płaszczyznowego (podłogowego lub ściennego), albo w formie nagrzewnicy w kanale wentylacyjnym (a więc będzie ogrzewanie powietrzne). A elektryczne ogrzewanie przyszłości to z całą pewnością pompa ciepła.

Opublikował 31.10.2012 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami

2 komentarze do artykułu “Czy to właśnie grzejniki będą przyszłością ogrzewania?”

  1. Grzejniki zanikną wraz z tanią energią. Po pierwsze pogarszają ustawność pomieszczeń, po drugie przyszłość należy do ogrzewnictwa niskotemperaturowego, optymalnym dla zdrowia są ściany grzejne ,a nie podłogi. Poprawa ocieplenia, rekuperacja, domy pasywne zmniejszą zależność od grzejników.

  2. Popieram zdanie kolegi wyżej. Bawienie się w design grzejników uważam za lekkie nieporozumienie i bezsens. Na pewno to nie do nich należeć będzie przyszłość ogrzewania.

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting