Czy pompa ciepła jest instalacją OZE?

Jeśli śledzicie mój blog Drewno Zamiast Benzyny, na pewno kojarzycie, że staram się dbać o środowisko i nie przyczyniać się nadmiernie do jego eksploatacji i zanieczyszczania. Rezygnuję z samochodu, gdy nim jechać nie muszę, oszczędzam ciepło i energię elektryczną, wreszcie chwalę rozwój odnawialnych źródeł energii.

Wyraz mojej filozofii widać też na artykułach opublikowanych tutaj. Wprawdzie zwracam uwagę szczególnie na oszczędzanie pieniędzy na ogrzewaniu, to bardzo często ma to odzwierciedlenie w radach dotyczących oszczędzania ciepła. Niekiedy korzystne jest także korzystanie z odnawialnych paliw takich, jak drewno czy pellet, które potrafią być tańsze niż gaz ziemny.

Pisałem tu też wiele razy o pompach ciepła (patrząc na listę po prawej stronie, to najpopularniejsza tematyka materiałów na tym blogu). Także dlatego, że są to urządzenia nieźle wpisujące się w koncepcję budowy domu taniego w eksploatacji. Choć przy wyborze pompy ciepła trzeba koniecznie się porządnie zastanowić, choćby dlatego, że to inwestycja dająca tanie ciepło, ale droga. Może się okazać, że w okresie, powiedzmy, 30 lat od zamieszkania w nowym budynku taniej będzie go lepiej docieplić i ogrzewać grzejnikami elektrycznymi, niż inwestować w pompę ciepła.

Ale dla osób starających się inwestować w życie w sposób przyjazny środowisku, istotny jest jeszcze jeden aspekt.

Pompa ciepła znaczącą część ciepła dostarczanego do budynku czerpie z odnawialnego źródła — atmosfery (pompy powietrzne), gruntu (pompy gruntowe) czy wód nadziemnych lub podziemnych. Można przyjąć dla równego rachunku, że pompa gruntowa na każdą 1 kWh zużytego prądu czerpie 3 kWh ciepła z wymiennika gruntowego. Łącznie te 4 kWh ciepła trafiają do budynku. Można zatem uznać, że 75% energii dostarczanej przez pompę ciepła to energia odnawialna, a całość stanowi instalację OZE.

instalacja-fotowoltaiczna-500

Instalacja fotowoltaiczna na dachu parterowego budynku, gdzieś w Polsce. 40 paneli o nieznanej mocy.

Nawet, jeśli spojrzeć na to, jak w Polsce wytwarzana jest energia elektryczna i z jaką sprawnością (w 2015 r. 6,25% energii elektrycznej w Polsce pochodziło z OZE, a to jest niemal o 2/5 więcej, niż rok wcześniej!), to i tak ogrzewanie z wykorzystaniem pompy ciepła jest bardziej przyjazne środowisku, niż palenie go węglem w domowym kotle CO. Zwłaszcza w zakresie emisji pyłów, które łatwo wyłapać na kominie elektrowni, a trudno zatrzymać na setkach małych domowych kotłowni.

Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by pójść dalej. Można zamontować na dachu domu baterie słoneczne i wytwarzać więcej prądu, niż dom będzie zużywać. To wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne. Dom energooszczędny, potrzebujący 4 000 kWh ciepła do ogrzewania rocznie i drugie tyle na przygotowywanie ciepłej wody użytkowej, można ogrzać pompą ciepła zużywającą powiedzmy 2 285 kWh energii elektrycznej. A taką ilość prądu można wyprodukować w ciągu roku mając instalację fotowoltaiczną o mocy rzędu 2,5 kW. Jasne, że nie w zimie, tylko głównie latem, ale bilans będzie się zgadzać.

Zresztą instalacji OZE możliwych do wdrożenia w naszych warunkach jest więcej i można o nich poczytać choćby tutaj: http://www.prosument-oze.eu/instalacje-oze.html . W praktyce tylko część z nich nadaje się do zastosowania w małej skali, do zaspokojenia potrzeb jednego domu jednorodzinnego na ciepło czy energię elektryczną. W skali gminy te rozwiązania są już dużo łatwiejsze.

Bo choć o małej, przydomowej biogazowni kiedyś pisałem, to jednak nie bardzo sobie wyobrażam jej budowę w celu wytwarzania ciepła czy prądu we własnym zakresie. Łatwiej o porządną, przydomową oczyszczalnię ścieków. Podobnie, trudno postawić zaraz obok domu na małej działce wiatrak, który będzie wytwarzać dostatecznie dużą ilość energii elektrycznej.

Co by jednak nie mówić — pompa ciepła jest instalacją OZE, bo dostarcza do domu odnawialną energię nawet bez wspomagania jej bateriami słonecznymi czy wiatrakiem.

Opublikował 27.04.2016 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting