Ceny ciepła i energii za 20 lat

Jeśli jesteś czytelnikiem tego serwisu od dłuższego czasu, być może pamiętasz opublikowany w ubiegłym roku wpis z zestawieniem cen ciepła i nośników i energii do ogrzewania. W dzisiejszym artykule chciałbym zabawić się trochę we wróżbitę i napisać Wam, jak moim zdaniem będą się kształtować ceny ciepła i nośników energii za 20 i więcej lat.

Może zaczniecie się zastanawiać, jakie ma to znaczenie. Moim zdaniem ma olbrzymie i niebagatelne znaczenie, bowiem budując dom i wyposażając go często wiążemy się z jednym rodzajem paliwa do ogrzewania na bardzo długi okres. Instalując elektryczne ogrzewanie podłogowe albo piece akumulacyjne pozbawiamy się możliwości ogrzewania domu inaczej, niż energią elektryczną. Budując dom na działce bardzo oddalonej od gazociągu pozbawiamy się możliwości korzystania z gazu ziemnego, a jedynym paliwem gazowym w naszym zasięgu będzie gaz ciekły. Dlatego uważam, że dom trzeba budować energooszczędny, z możliwie uniwersalnym systemem grzewczym. Tak, aby nie zbankrutować gdy ceny paliw do ogrzewania wzrosną dwu- albo trzykrotnie, a gdy część z nich zniknie z rynku, po prostu przestawić się na inne paliwa.

Ropa naftowa i jej pochodne

Ropa naftowa drożeje od dłuższego czasu i nikt rozsądny i obiektywny nie prognozuje trwałego spadku jej cen. Oczywiście możemy mówić o nawet dużych fluktuacjach cen ropy, ale tania ropa naftowa (łatwa do wydobycia) się kończy. Ma to związek z tak zwanym Peak Oil, czyli szczytem wydobycia ropy naftowej i kurczeniem się zasobów, które da się niewielkim nakładem energii wydobyć.

Martwić nas to powinno, jeśli jeździmy do pracy samochodem codziennie po kilkadziesiąt kilometrów i nie możemy przesiąść się do komunikacji miejskiej czy pociągu. Ale jest też sporo paliw do ogrzewania, produkowanych z ropy naftowej.

Pierwszym jest oczywiście olej opałowy, czyli paliwo bardzo podobne do oleju napędowego. Do czasu wprowadzenia na rynek oleju napędowego o ultraniskiej zawartości siarki (ULSD), tak naprawdę było to identyczne paliwo. Olej opałowy będzie drożeć tak, jak i ropa. Analogiczna sytuacja dotyczy gazów ciekłych: LPG i propanu. One są produkowane przede wszystkim z ropy naftowej.

Spodziewam się, że w ciągu mojego życia (a nie mam jeszcze 30 lat) olej opałowy i paliwa ropopochodne podrożeją dziesięciokrotnie lub więcej. Spowoduje to, że przestanie się opłacać ich wykorzystywanie do ogrzewania budynków.

Gaz ziemny

Z gazem ziemnym jest o tyle nieźle, że nie przewiduje się końca jego zasobów w najbliższym czasie. Sporo mówi się o gazie łupkowym, w którego wydobycie w Polsce ja niespecjalnie jestem skłonny uwierzyć (zresztą nie tylko ja). Większość tego paliwa kupujemy zza wschodniej granicy, tylko część wydobywamy z własnych złóż i jest to w większości gaz gorszej jakości (tzw. gaz ziemny zaazotowany). Średnio raz w roku mamy kryzys gazowy i jakoś nigdy niczego nas to nie uczy.

Problemy z gazem ziemnym widzę dwa.

Po pierwsze, też mamy go na ziemi skończoną ilość i gdy zużyjemy go w całości, nowy nie powstanie. Przykładowo, Rosjanie aktywnie szukają gazu ziemnego za swoimi granicami, bo nie są za bardzo w stanie dostarczyć tych ilości gazu, które sprzedają swoim kontrahentom. Między innymi dlatego, że u nich olbrzymie ilości gazu ziemnego się marnuje (często nie instaluje się gazomierzy, bo i po co, jeśli gaz jest tani i rozliczany ryczałtem?).

Po drugie, ceny gazu ziemnego w Polsce (a dokładniej ceny gazu ziemnego kupowanego przez polskie spółki energetyczne za wschodnią granicą) naśladują z pewnym opóźnieniem ceny ropy naftowej. Gdy ceny ropy naftowej będą rosnąć, nieco później rosnąć będą też ceny gazu ziemnego.

Szczęśliwie możemy sporo ekwiwalentu gazu ziemnego wyprodukować pod postacią biogazu. Przydomowe biogazownie nie są trudne do zbudowania i może warto się nimi zainteresować?

Węgiel

Węgiel też drożeje, prawa? W szczycie zimowego zapotrzebowania łatwo znaleźć oferty jego sprzedaży po nawet 800 PLN/tonę. Polskie kopalnie są trwale nierentowne ze względu na zbyt dużą ilość pracowników a i przerost przywilejów emerytalnych dla górników cen węgla nie obniża. Węgiel jest więc drogi i też nie przypuszczam, by miał być tańszy.

Wraz z zamykaniem kolejnych polskich kopalń na rynku naszego węgla będzie coraz mniej, tym bardziej, że praktycznie cała polska energetyka oparta jest właśnie na tym paliwie. I dotyczy to zarówno elektrowni, jak i większości polskich elektrociepłowni i ciepłowni. Czy możemy się więc spodziewać, że ceny jego spadną? Stawiam dolary przeciwko orzechom, że węgiel podrożeje i to znacznie.

Biomasa – drewno i inne

Optymistyczne informacje pozostawiłem sobie na koniec. Bo mam wrażenie, że biomasa wszelkiego rodzaju, a przede wszystkim drewno, trochę nas uratują. Nie dlatego, że będą tanieć, bo niby czemu? One po prostu mogą drożeć najmniej i najwolniej.

Podaż biomasy na rynku może się zmieniać szybko. Nie jest problemem by w danym sezonie obsadzić wierzbą energetyczną kilkanaście tysięcy hektarów. Nie ma nic trudnego w tym, by w użyciu pojawił się tysiąc linii do brykietowania słomy. Słomy w Polsce marnuje się sporo, więc zawsze można ją wykorzystać do jakiegoś sensownego celu…

Biomasa (drewno, pellet, brykiet) też zdrożeje (co wymusi wzrost popytu na nią, gdy podrożeją inne paliwa do ogrzewania), ale chyba najmniej.

Podsumowując, zadbaj już teraz, by Twój dom był mały i zużywał mało energii. Tylko tak zbudujesz dom tani w utrzymaniu

Opublikował 12.08.2010 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting