Bezobsługowość ogrzewania na węgiel

W dzisiejszym wpisie chciałbym wspomnieć w kilku słowach o micie bezobsługowego ogrzewania węglowego. Inwestorom czasem się wydaje, że kupując do domu kocioł węglowy z podajnikiem, na ekogroszek lub miał węglowy, będą mieć ogrzewanie bezobsługowe. Że poza załadowaniem paliwa do podajnika i wybraniem popiołu raz na jakiś czas, nic przy nim nie trzeba robić.

Niestety, naprawdę bezobsługowe ogrzewanie węglowe można mieć tylko i wyłącznie w przypadku, jeśli zapłacimy komuś za tę obsługę. Czyli w przypadku, gdy zatrudnimy palacza, albo podłączymy się do miejskiej sieci ciepłowniczej. W tej drugiej sytuacji nawet ciepło z węglowej kotłowni jest bezobsługowy.

Dlaczego ogrzewania na węgiel nie można określić mianem bezobsługowego?

Oto kilka przykładów czynności, które należy wykonywać, by kocioł na węgiel z podajnikiem ślimakowym działał poprawnie (źródło — instrukcja montażu i obsługi automatycznego kotła z podajnikiem ślimakowym EKO – Komfort firmy HKS Lazar):

  • usuwanie popiołu z popielnika — w teorii jego pojemność wystarczy na cały załadunek węgla, ale producent zaleca sprawdzanie ilości popiołu co dwa dni,
  • czyszczenie komory spalania z resztek paliwa i popiołu — przy okazji wybierania popiołu,
  • czyszczenie rusztu palnika retortowego raz w tygodniu,
  • usuwanie pyłu z komory mieszania powietrza — raz w sezonie grzewczym,
  • czyszczenie płaszczyzny wymiany ciepła korpusu kotła (ściany wymiennika, płomieniówki itp.) oraz kolektora spalin — raz w sezonie grzewczym,
  • czyszczenie wnętrza kolektora spalin, płomieniówki oraz pozostałe płaszczyzny wymiany ciepła — raz w miesiącu, o ile kocioł eksploatowany jest w trybie ciągłym (tak, też zauważyłem, że to ta sama czynność wymieniona powyżej),
  • kontrolowanie stanu i pracy motoreduktora (stan uszczelnień, hałas, stan połączeń śrubowych, ewentualne wycieki),
  • likwidacja nieszczelności drzwi kotła, wyczystek oraz pokrywy zasobnika paliwa,
  • wymiana zawleczki łączącej ślimak z wałem (zabezpiecza ona przed uszkodzeniem silnika w razie zablokowania ślimaka, w razie zatrzymania ślimaka zawleczka jest ścinana i należy ją wymienić).

Samo rozpalanie i wygaszanie kotła również nie są trywialne. W szczególności, kłopotów może przysporzyć wygaszanie. Po wykonaniu wszystkich czynności (przejście w ręczny tryb pracy, uruchomienie podajnika w celu zrzucenia żaru z rusztu lub zrobienie tego ręcznie, pogrzebaczem, usunięcie żaru z popielnika, zamknięcie szybra w kominie, wyłączenie kotła) należy przez kilkadziesiąt minut obserwować go, czy nie doszło do ponownego zapalenia się paliwa.

Trudno jest mi ocenić, ile te czynności zabierają dziennie czy tygodniowo, ale z całą pewnością nie jest to ogrzewanie bezobsługowe. A przecież jeszcze nic nie wspomnieliśmy o przerzuceniu kilku ton węgla z podwórka do zasobnika w kotle!

Opublikował 17.12.2010 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami , ,

Jest jeden komentarz lub opinia do artykułu “Bezobsługowość ogrzewania na węgiel”

  1. Zgadzam się, że bezobsługowe palenie węglem to pewien mit, aczkolwiek powstało trochę rozwiązań, które częściowo to ułatwiają. Natomiast palenie będzie koszmarem, jeśli nie znamy ważnych faktów. Sam przeszedłem przez wiele problemów dlatego postanowiłem opisać na blogu to czego się dowiedziałem/nauczyłem. Może się komuś przyda a może nawet uratuje życie.

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting