Baterie słoneczne do ogrzewania wody

Gdy gdzieś w internecie widzę pomysły, by ogrzewać dom prądem z baterii słonecznych, chce mi się trochę śmiać. Uważam, że szkoda jest wydawać pieniądze na ogniwa fotowoltaiczne by potem energię z nich wykorzystywać do ogrzania domu.

Ale na blogu Bogdana Szymańskiego trafiłem ostatnio na artykuł o tym, że wkrótce już będzie sens wykorzystywać baterie słoneczne do ogrzewania wody.

Dokładnie tak — Bogdan porównał koszty inwestycyjne potrzebne do wyprodukowania rocznie 1 kWh energii — dla kolektorów płaskich, próżniowo-rurowych oraz baterii słonecznych. I otrzymał następujące wyniki:

  • zestaw z kolektorem próżniowym wytwarza rocznie 900 kWh, co daje nakłady inwestycyjne 11,67 PLN/kWh rocznej produkcji,
  • zestaw z dwoma kolektorami płaskimi wytwarza 1 800 kWh, przy nakładach 6,67 PLN/kWh produkcji,
  • baterie słoneczne o mocy 1,5 kWp dadzą rocznie 1 380 kWh, przy nakładach 9,18 PLN/kWh.

Liczby nie kłamią, widać czarno na białym, że może się bardziej opłacać podgrzewanie wody prądem z baterii słonecznych.

To dziś, bo jak w końcu wejdzie w życie ustawa o odnawialnych źródłach energii i prąd z ogniw fotowoltaicznych będzie można odsprzedać za 1,3 PLN/kWh, kolektory przestaną się w ogóle opłacać. Bo będzie można kupić prąd po 0,6 PLN/kWh do ogrzania wody i odsprzedać produkcję ogniw fotowoltaicznych do sieci, ponad dwa razy drożej.

Ale nawet jeśli to nie będzie możliwe, jeśli można będzie tylko sprzedać prąd po normalnej stawce rynkowej (0,2-0,3 PLN/kWh, bo tyle kosztuje sam prąd, bez usługi jego dostarczenia). Bo właśnie podłączenie baterii słonecznych do sieci rozwiązuje jeden z największych problemów kolektorów słonecznych — zagospodarowanie nadmiaru ciepła latem.

Tu sterownik może kierować prąd do grzałek, a gdy woda w zasobniku się nagrzeje, skierować prąd do inwertera i dalej do sieci elektroenergetycznej. Można wyjechać z domu na letni miesiąc, nie ryzykując rozkładu glikolu w kolektorze i zasobniku.

Warto też pamiętać o tym, że w przypadku użycia baterii słonecznych do grzania wody nie mamy do czynienia z wydatkami na wymianę glikolu co kilka lat, ani napędem pompki obiegowej czynnika roboczego.

Ja osobiście jestem umiarkowanym zwolennikiem kolektorów, tj. bardzo mi się podobają, ale w wersji „zrób to sam”. 🙂

Opublikował 23.01.2013 mgr inż. Krzysztof Lis i oznaczył hasłami

7 komentarzy do artykułu “Baterie słoneczne do ogrzewania wody”

  1. Rozumiem, że to jest średnie wyliczenie roczne na podstawie naslonecznie ja na Polskę?
    No i teraz zasadnicze pytanie ile to w tym momencie kosztuje.
    Ile bateria a ile kolektor.

  2. Cześć.
    Ponieważ sam się przymierzam do zakupu paneli PV i grzeniu cwu, znalazłem takie dane.:
    – żeby panel wystarczał do podgrzania 100 litrów wody dziennie do temp 50* , moc musi wynosić 1kW. Przeprowadzono już testy instalacji z mniejszą mocą
    (750W). Ale jeżeli dzień jest pochmurny, woda osiąga max 40*
    – nie stosuje się pozycjonerów które kręcą panelem w ciągu dnia, raz na miesiąc zmienia się ręcznie nachylenie całej baterii. Zamiast pozycjonera lepiej dokupić panele.
    – realnie nagrzewa się cwu od maj-wrzesień. Jak jest lepszy rok to w kwietniu również. Pozostałe miesiące – piec.
    – panele muszą dawać 120 lub 240 DC. Bo do tego najłatwiej kupić grzałki. Nie należy stosować grzałek na 12/24V Przy mocy 1kW i napięciu 12V prąd na kablach to ok 80A. Żeby zminimalizować straty kabel my musiał mieć 33mm2
    przekroju. Przy napięciach 120/240 V wystarczy zwykły 2,5mm2.

    Zastanawiam się jeszcze jak zagospodarować panele w miesiącach zimowych.
    Mocy dają niewiele, ale wystarczyłoby do zasilania pompy co.

  3. Jest to spekulacja w Polsce nasłonecznienie jest różne, ponieważ leżymy w strefie umiarkowanej… Więc dokładnie nie da się wyliczyć .

  4. Jakbyś chciał uzyskać, więcej informacji na te temat to poszperaj w internecie, pełno jest artykułów o tym jakiego rzędu są to koszty.

  5. @Dodatnia210: precyzyjnie wyliczyć i przewidzieć się nie da, ale można oszacować z całkiem niezłą dokładnością na podstawie danych historycznych.

  6. Oczywiście że PV już się kalkuluje do tego celu, ale pod jednym warunkiem: prąd stały! Każdy dodatkowy element niepotrzebnie podnosi koszty inwestycji co do ogrzewania wody jest zbedne. Odsprzedawanie nadwyżek pradu do sieci jest i chyba zawsze bedzie nieopłacalne. Na razie prowadzi się gierki pt. „ratowanie planety przy pomocy OZE”, co tak naprawde oznacza „tuczenie krewnych królika pod modnym płaszczykiem”. Tylko projektując off-grid mamy gwarancję, że działania politykow nie wywrocą kalkulacji do góry nogami.

    Co do grzałek i mocy PV to sprawa jest prosta: prawo Ohma. Gdy dokona się odpowiednich kalkulacji przy pomocy przekształconego wzoru P=U^2/R to wyjdzie, że 2 kW grzałkę 230V można bezpośrednio zasilać PV o napięciu 70V i mocy 300-400W. Oczywiście ceną za prostotę jest niedopasowanie czyli niższa sprawność, ale i tak z 400W mocy zainstalowanej można spodziewać się ok. 300kWh rocznie. Te same obliczenia można wykonać dla np. PV 140V i wyjdzie coś ok. 1.2 kW mocy zainstalowanej potrzebnej dla typowej 2 kW grzałki w bojlerze. W necie widziałem oferty automatyki przełączającej grzałki o róznej mocy by max wykorzystać energię z OZE. I to wszystko na ten temat, amorficzna PV kosztuje ok. 2500 zl/kW, a teoretycznie mozna z niej uzyskać 1000 kWh. Prąd potrzebny do wytworzenia tej ilości ciepła kosztowałby 650 zł w taryfie całodobowej lub 350 zł w nocnej – reszta to matematyka z zakresu szkoły podstawowej 🙂

  7. @Darek: szczerze mówiąc, to ja bym jednak w takiej instalacji dołożył inwerter, żeby móc nadwyżki wprowadzać do sieci. To właśnie ten inwerter daje możliwość zagospodarowania nadwyżek energii pojawiających się latem, z którymi nie radzi sobie zwykły kolektor słoneczny.

    Zresztą latem prąd nada się do zasilania klimatyzacji, wcale nie trzeba oddawać go do sieci. 🙂

Pozostaw komentarz

Subscribe without commenting